Puchar Polski nie dla ZAKSY
PlusLiga
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
3:0
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
28 stycznia 2017, 20:00
Kędzierzyn-Koźle
25:22 25:15 25:16

Po niezłym początku meczu i wygranej pierwszej partii w kolejnych setach ZAKSA musiała uznać wyższość rywali. Tym samym kończymy przygodę z Pucharem Polski.

Po krótkim etapie gry na styku ZAKSA przystąpiła do ataku. Celne zagrania Maurice’a Torresa, serwis Benjamina Toniuttiego oraz czujność na siatce Łukasza Wiśniewskiego i Sama Deroo dały naszej drużynie wyższą przewagę (5:1). Na reakcję Andrei Anastasiego nie trzeba było długo czekać i trener gdańszczan zdecydował się przerwać grę. Niemoc swojego zespołu przerwał Damian Schulz, jednak niezmiennie to mistrzowie Polski kontrolowali sytuację (9:4). Przy wymianie sił na siatce aktywni byli środkowi mistrzów Polski, po zagraniu Mateusza Bieńka było już 10:5. Gdańszczanie zdołali zniwelować ten dystans, uaktywniając się w bloku. Cierpliwość naszych rywali pozwoliła im doprowadzić do gry na styku, punkt kontaktowy na konto swojego zespołu zapisał Piotr Nowakowski (14:13). Czujność w obronie i kontrataki wykorzystywane przez Torresa pozwoliły ZAKSIE po raz kolejny przejąć kontrolę nad rywalizację (17:14). Również w kontratakach lepiej reagowali nasi zawodnicy, ważne akcje kończył Sam Deroo i w końcówce seta prowadziliśmy 22:18. To był początek serii punktowej przy zagrywce Sama Deroo, swoje noty w ataku w tej części meczu poprawił jeszcze Łukasz Wiśniewski. Gdańszczanie nie byli w stanie zatrzymać rozpędzonej ZAKSY i to nasz zespół wygrywając 25:19 objął prowadzenie w meczu.

_MG_0031

W kolejnej partii, praktycznie od początku gdańszczanie mieli problemy z przyjęciem zagrywki Maurice’a Torresa i było już 5:2. Na podobnym etapie jak w partii premierowej Andrea Anastasi przywołał swoich podopiecznych do siebie. Niestety, dla naszego zespołu, tym razem pauza pomogła gdańszczanom i od stanu 5:5 rozpoczęła się gra punkt za punkt. Na zagrania Rafała Buszka odpowiadał Mateusz Mika. Ty razem żadna z drużyn nie była w stanie wypracować wyższej przewagi (10:10). Przy serwisach Mateusza Miki po stronie ZAKSY pojawiły się problemy z przyjęciem i Trefl Gdańsk prowadził 12:10. Tym razem to Andrea Gardini poprosił o przerwę. Seria punktowa Trefla trwała, na siatce swoje noty poprawiał Artur Szalpuk, i po chwili nasz trener ponownie interweniował (10:14). Po wznowieniu gry celnym atakiem ze środka popisał się Mateusz Bieniek. Również w tej części meczu nie brakowało dłuższych wymian, po bloku na Mateuszu Mice dystans nieco zmalał (13:15). W końcówce seta siatkarze z Gdańska nie ustrzegli się błędów. Wciąż jednak do odrobienia były dwa punkty (19:21). Podopieczni Andrei Anastasiego odskoczyli jeszcze na kilka oczek. W kluczowej części seta na skrzydłach punktował jeszcze Sam Deroo z blokiem rywali radził sobie Łukasz Wiśniewski (21:24). ZAKSA walczyła do końca (23:24). Niestety atak Dmiana Schulza zakończył tę partię (23:25).

Dłuższa przerwa po drugim secie nie wybiła z rytmu naszych rywali. Przy zagrywkach Artura Szalpuka gdańszczanie zbudowali trzypunktowy dystans. Na zagrania rywali odpowiadał Maurice Torres. Również w kontratakach ZAKSA reagowała lepiej, doprowadzając do wyrównania (8:8). Kiedy po raz kolejny gdańszczanie niebezpiecznie uciekli (9:12) Andrea Gardini zdecydował się przerwać grę. Po wznowieniu rywalizacji skuteczną kiwką za blok popisał się Sam Deroo. Mistrzowie Polski przystąpili do odrabiania strat, cierpliwa gra opłaciła się. Po punktowej zagrywce naszego atakującego odzyskaliśmy kontakt punktowy z rywalami (14:15). Niezawodni na siatce byli środkowi ZAKSY, Mateusz Bieniek radził sobie nawet z podwójnym blokiem rywali. Widząc swoje szanse w meczu siatkarze z Pomorza nie odpuszczali, efektownym zagraniem po skosie popisał się Artur Szalpuk. ZAKSA zdołała jednak wyjść z opresji, ważny kontratak skończył Maurice Torres i mieliśmy długo wyczekiwany remis (17:17). Po przerwę sięgnął Andrea Anastasi, szkoleniowiec rywali nie wybił z rytmu naszego środkowego i as serwisowy Mateusza Bieńka dał mistrzom Polski prowadzenie. Przy zmienności sytuacji kilka akcji później to Trefl Gdańsk był w lepszej sytuacji, prowadząc 23:21. Po ataku Schulza gdańszczanie mieli w górze pierwszą piłkę setową (23:24). Rywalizację przedłużył Maurice Torres (23:24). Jednak szczęśliwe zagranie rywali zakończyło ten fragment meczu (23:25).

_MG_0061

W odsłonie kolejnej już od początku dystans zbudowali nasi rywale. W zagraniach z sytuacyjnych piłek radził sobie Artur Szalpuk i to zespół trenera Anastasiego prowadził 6:3. My jednak mogliśmy liczyć na Maurice’a Torresa (4:6). Kiedy przewaga przeciwnika niebezpiecznie wzrosła Andrea Gardini zdecydował się przerwać grę. Kolejna reakcją naszego trenera było desygnowanie do gry Rafała Szymury w miejsce Rafała Buszka (5:10). Pierwszy zryw pozwolił naszej drużynie odrobić nieco stratę przy zagrywce Rafała Szymury. W bloku czujny był Mateusz Bieniek, coraz częściej mylili się podopieczni Andrei Anastasiego i było już 9:10. Zagrywki Sama Deroo i zagrania na siatce Rafała Szymury pozwoliły ZAKSIE odzyskać minimalne prowadzenie (14:13). Radość naszego zespołu nie trwała długo, blok na Samie Deroo odwrócił sytuację. W tej części spotkania żadna z drużyn nie była w stanie wypracować większej przewagi, skuteczne zagrania w ataku przeplatały proste błędy popełniane w polu serwisowym (17:17). W końcówce seta błędów nie ustrzegł się Mateusz Mika i o mistrzowie Polski byli o krok dalej (20:19). Swój zespół z opresji wyprowadzał Artur Szalpuk, my mogliśmy liczyć na Rafała Szymurę (21:21). Niestety w końcówce pewniej atakowali nasi rywale i to Trefl Gdańsk, wygrywając 25:23 awansował do finału.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Trefl Gdańsk 1:3

(25:19, 23:25, 23:25, 23:25)