Przegrywamy ćwierćfinał w Sosnowcu i kończymy sezon
PlusLiga
Aluron CMC Warta Zawiercie
3:1
Aluron CMC Warta Zawiercie
9 kwietnia 2026, 17:30
25:20 25:22 22:25 25:16

Decydujący mecz ćwierćfinałowy padł łupem zawiercian. Mimo walki do końca w trzecim meczu fazy play-off nasza drużyna musiała uznać wyższość rywali, przegrywając 1:3. Tym samym kończymy sezon 2025/2026 na etapie ćwierćfinałów,

W wyjściowym składzie naszego zespołu zobaczyliśmy: Quinna Isaacsona, Kamila Rychlickiego, Igora Grobelnego, Jakuba Szymańskiego, Szymona Jakubiszaka, Karola Urbanowicza i Mateusza Czunkiewicza (libero).

Już od pierwszych akcji byliśmy świadkami gry na styku przy wymianie sił w ataku (5:4, 8:8). Miejscowi nie ustrzegli się błędów co wyprowadziło nasz zespół na minimalne prowadzenie (8:9). Zawiercianie szybko jednak wrócili na właściwe tory, celne zagrania ze środka Bieńka przeplatały pewne ataki Jakuba Szymańskiego czy Kamila Rychlickiego (11:12). Niestety chwilę później to podopieczni trenera Winiarskiego zanotowali serię przy zagrywkach Mateusza Bieńka. Punktowe serwisy środkowego Aluronu odwróciły sytuację (15:12). W reakcji na sytuację trener Giani przywołał swoich podopiecznych do siebie, po wznowieniu rywalizacji nasz zespół wyszedł z niewygodnego ustawienia. Wciąż jednak zmagaliśmy się z problemami w przyjęciu, dając przeciwnikom szanse w kontratakach (17:13). Po naszej stronie siatki punktował Kamil Rychlicki, jednak kiedy do głosu doszedł blok gospodarzy nasz trener musiał sięgać po kolejną przerwę na żądanie (19:14). Nasz zespół odpowiedział punktowym blokiem na Bołądziu, w końcówce seta na podwójnej zmianie zameldowali się jeszcze Marcin Krawiecki z Mateuszem Rećko. Szeregi przyjęcia zawiercian skutecznie poruszył Jakub Szymański i zniwelowaliśmy nieco straty swoje szanse w kontrach wykorzystał Szymon Jakubiszak (21:18). Seria zagrywek Russella w końcówce pogłębiła nasze problemy (24:18), mimo walki do końca losów tego seta nie zdołaliśmy odwrócić (25:20).

Podobnie jak w odsłonie premierowej również w drugiej partii spotkania rozpoczęliśmy od gry punkt za punkt. Po stronie zawiercian szans nie marnował Russell, my mogliśmy liczyć na skuteczność Kamila Rychlickiego (5:5). Ponownie w szeregi naszego zespołu wkradła się niedokładność w przyjęciu, a to wykorzystali rywale. Również skuteczność w kontrach sprzyjała gospodarzom, którzy po kolejnej akcji zwieńczonej atakiem Russella prowadzili 10:8. Kiedy podopieczni trenera Winiarskiego dodali punktowe bloki dystans się pogłębił i było już 14:10. ZAKSĘ z niewygodnego ustawienia wyprowadził Jakub Szymański. Pojedyncze skuteczne zagrania naszego zespołu nie wystarczały do odrabiania strat i chwilę później trener Giani musiał interweniować (18:13). Kędzierzynianie nie poddawali się, znakomite zagrywki Karola Urbanowicza przywróciły nam jeszcze nadzieję na odwrócenie losów seta, po asie serwisowym naszego środkowego było 19:17 i to trener Winiarski postanowił przerwać grę. Cierpliwość naszego zespołu opłaciła się i po punktowym bloku na Bołądziu odzyskaliśmy kontakt punktowy (21:20). Tym samym zapowiadała się zacięta końcówka seta, w tej pewność w ataku Gladyra z Bieńkiem zrobiła różnicę i wygrywając 25:22 zawiercianie objęli prowadzenie w meczu 2:0.

Po falstarcie w trzecim secie (4:1) i przerwie na żądanie naszego trenera ZAKSA wróciła do gry. Tym razem to nasza drużyna zanotowała serię punktową, spora w tym zasługa zagrywek Jakuba Szymańskiego (5:5). Do celnych zagrań swoich kolegów w ataku Karol Urbanowicz dodał punktowy blok i to nasza drużyna wyszła na prowadzenie (6:7). W szeregach zawiercian nie brakowało nieporozumień, a chwilę później to nasza drużyna zanotowała serię punktową. Początkiem tak udanego fragmentu w wykonaniu kędzierzynian były celne serwisy Igora Grobelnego (8:11). Naszego przyjmującego z rytmu nie wybiła przerwa na żądanie trenera Winiarskiego, kolejne skuteczne akcje naszego zespołu, zwieńczone punktowym blokiem na Kwolku dały nam pięciopunktową zaliczkę (8:13). Miejscowi wyszli z niewygodnego ustawienia, jednak skuteczna gra na środku Szymona Jakubiszaka utrzymała nas na prowadzeniu (10:15). Pojawienie się Ensinga po stronie rywali pomogło miejscowym i dystans nieco stopniał (12:15), na szczęście kolejne ataki Szymona Jakubiszaka i as serwisowy Jakuba Szymańskiego uspokoiły sytuację (12:17). Nie był to koniec emocji, przy zagrywkach Russella miejscowi odrobili straty (15:17), a po kolejnej serii bloków doprowadzili do wyrównania 18:18. Tę passę przeciwnika przerwał Kamil Rychlicki, w kolejnej akcji piłkę atakując w aut posłał Russell i wróciliśmy do dwupunktowego prowadzenia (18:20). Tym razem kluczowa faza seta należała do naszego zespołu, bloki na Kwolku czy autowe ataki Ensinga sprzyjały kędzierzynianom. Sporo problemów sprawiły rywalom zagrywki Igora Grobelnego i wygrywając 25:22 pozostaliśmy w grze.

Niestety kolejny set to ponownie lepszy start gospodarzy i szybka reakcja naszego trenera (3:0). Przerwa pomogła, a punktowa zagrywka Karola Urbanowicza dała nam kontakt punktowy (3:2). W tej części rywalizacji skuteczne zagrania przeplatały błędy popełniane przez siatkarzy obu ekip w polu serwisowym. Nie brakowało jednak długich zaciętych akcji, w tych mogliśmy liczyć na Jakuba Szymańskiego, zawiercianie odpowiadali zagraniami Russella czy Bieńka, utrzymując dwupunktowy dystans (9:7). Przy utrzymującej się zaliczce gości nasz zespół niezmiennie potrzebował serii punktowej (14:11). Ta przyszła chwilę później przy znakomitych zagrywkach Igora Grobelnego (15:14). Podobnym ciosem odpowiedział Mateusz Bieniek i zawiercianie ponownie nam odskoczyli (17:14). Przerwa na żądanie trenera Gianiego nie wybiła z rytmu kapitana zawiercian, a seria bloków w wykonaniu Gladyra pogłębiła dystans w końcówce (19:14, 23:14). ZAKSA walczyła do końca, niestety tej straty nie zdołaliśmy odrobić. Pojedyncze skuteczne ataki Kamila Rychlickiego mogły już tylko zmniejszyć rozmiar porażki (25:16).

Aluron CMC Warta Zawiercie – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1
(25:20, 25:22, 22:25, 25:16)