Podział punktów w hicie kolejki, ZAKSA wciąż liderem
PlusLiga
PGE Skra Bełchatów
3:2
PGE Skra Bełchatów
7 stycznia 2017, 14:45
Bełchatów
23:25 19:25 25:18 25:20 15:9

Spotkanie ze Skrą Bełchatów miało być rewanżem za mecz 2. kolejki PlusLigi, niestety tego planu nie udało się zrealizować w pełni. Na trudnym terenie, w Bełchatowie ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wykazała się niemałą walecznością. Po pięciosetowym starciu triumfowali gospodarze, mimo porażki wywozimy z Bełchatowa cenny punkt i pozostajemy liderem PlusLigi.

W mecz nieco lepiej weszli gospodarze, prowadzeni przez Mariusza Wlazłego bełchatowianie zdołali w początkowej fazie seta zbudować kilkupunktową przewagę. Taki stan rzeczy to przede wszystkim efekt celnych zagrań w ataku i silnej zagrywki atakującego Skry Bełchatów. Po naszej stronie siatki punktował Dawid Konarski, jednak przy przewadze rywala nasz trener postanowił przerwać grę (6:2). Pauza nie wybiła z rytmu Wlazłego, który tym razem pocelował Pawła Zatorskiego. Nawet sześciopunktowa strata nie podłamała naszego zespołu, reakcja siatkarzy mistrza Polski była niemal ekspresowa. Ryzyka w polu serwisowym nie unikał Mateusz Bieniek, na skrzydłach i w zagraniach z drugiej linii punktowali Tillie z Deroo i po kilku minutach to trener gospodarzy musiał reagować, bowiem dystans stopniał (9:7). Cierpliwa gra naszego zespołu przyniosła oczekiwane rezultaty, w kontratakach nie mylił się Dawid Konarski, odpowiadając na zagrania lidera gospodarzy (15:14). Podopieczni Ferdinando de Giorgiego doprowadzili do remisu i od stanu 15:15 rywalizacja rozpoczęła się praktycznie od nowa. W kluczowej części seta nie brakowało nerwowości. Na środku siatki nie zawodził Łukasz Wiśniewski i ZAKSA utrzymywała kontakt punktowy (19:18). To była dopiero próbka możliwości naszego zespołu, spokój i konsekwencja na siatce przyniosły oczekiwane rezultaty, blok na Wlazłym i autowe zagranie Kłosa dały naszej drużynie prowadzenie -22:21. Grę przerwał jeszcze Philippe Blain, po wznowieniu rywalizacji niezmiennie lepiej prezentował się nasz zespół, pojedynczy blok Benjamina Toniuttiego na Szalpuku dał ZAKSIE pierwsza piłkę setową (22:24). Tę szanse wykorzystał Łukasz Wiśniewski, kończąc odsłonę premierową -23:25.

Idąc za ciosem równie pewnie siatkarze mistrza Polski rozpoczęli drugą partię spotkania. Początek serii punktowej celnym atakiem dał naszej drużynie Sam Deroo. W ustawieniu z Benjaminem Toniuttim w polu serwisowym ZAKSA zbudowała sporą przewagę -5:2. Dość szybko Philippe Blain musiał wykorzystać obie przysługujące przerwy na żądanie (3:8). Wydawać się mogło że atak Wlazłego i serwis Winiarskiego mogą nieco wyrównać grę (5:8), jednak siatkarze mistrza Polski nie pozwolili rywalom na więcej. Przy dłuższych akcjach skuteczność była jednak po naszej stronie siatki, problemów z przebiciem się przez blok rywali nie miał Deroo, a znajdujący się pod presją bełchatowianie sprawiali wrażenie pogubionych. Przy kolejnych potknięciach rywali prowadziliśmy już 12:5. Trener gospodarzy ratował się co prawda zmianami, na placu gry pojawił się m.in. Bednorz, jednak niewiele to pomogło. Regularnie punktował Dawid Konarski, co pozwalało utrzymać naszej drużynie sześciopunktową zaliczkę (8:15). W końcówce partii szczęście uśmiechnęło się jeszcze do Skry (as serwisowy Kłosa), co zmniejszyło nieco dystans. Chcąc uspokoić grę Ferdinando de Giorgi sięgnął po przerwę, ten manewr okazał się skuteczny – po wznowieniu gry środkowy rywali popełnił błąd. Swoje noty w elemencie zagrywki poprawił jeszcze Mateusz Bieniek, niezmiennie dobrze funkcjonował blok mistrza Polski i prowadziliśmy już 20:13. Mimo zrywu i celnych zagrywek Mariusza Wlazłego ZAKSA utrzymała prowadzenie, pozwalając rywalom jedynie zmniejszyć rozmiar porażki (22:25). Kropkę nad „i” efektownym zagraniem ze środka postawił Mateusz Bieniek (19:25).

img_0113

Trzecia partia to kontynuacja dobrej gry naszego zespołu, niezmiennie sporo problemów sprawiał miejscowym serwis Mateusza Bieńka. Nasz środkowy na swoim koncie zapisał kolejnego asa (1:2), pojedynczym blokiem na Szalpuku ponownie popisał się Toniutti. Od początku tej partii Skra dotrzymywała nam kroku, utrzymując kontakt punktowy (4:4, 6:6). Przy wymianie ciosów w ataku po stronie gospodarzy najczęściej punktowali środkowi, w naszym zespole rozkład sił był nieco bardziej wyrównany. Dopiero zagrywka Wlazłego dała Skrze minimalną zaliczkę, dwa kolejne punktowe serwisy atakującego miejscowych zmusiły naszego trenera do reakcji (10:8). Serię przeciwników przerwał dopiero Dawid Konarski. Ten fragment meczu był zdecydowanie bardziej wyrównany niż odsłona wcześniejsza. Przy wymianie ciosów w ataku o krok dalej byli bełchatowianie (13:10). Po zagraniu Sama Deroo z drugiej linii przewaga miejscowych stopniała do jednego oczka (14:13). Kiedy wszystko wskazywało, że nasz zespół utrzymując kontakt punktowy, powtórzy rezultat z pierwszej partii, w polu serwisowym Skry pojawił się Artur Szalpuk. Serwis młodego przyjmującego sprawił nam nieco problemów i przy stanie 20:16 Ferdinando de Giorgi postanowił przerwać grę. Walcząc o przedłużenie losów spotkania gospodarze nie pozwolili odebrać sobie tej przewagi, niezmiennie punktował Wlazły i wygrywając 25:18 Skra pozostała w grze.

Czwarty set to od początku wymiana ciosów na siatce. W naszym zespole nieźle prezentował się Łukasz Wiśniewski, środkowy ZAKSY imponował czujnością w bloku. To właśnie ten element wyprowadził ekipę trenera de Giorgiego na kilkupunktowe prowadzenie -6:3. Reakcja miejscowych przyszła niemal natychmiast, przy zagrywce Uriarte Skra zniwelowała nieco dystans (5:6). Niewiele jednak wskazywało, że może to być początek trudności naszego zespołu, kontratak w wykonaniu Wlazłego doprowadził do stanu po 8 i gra rozpoczęła się praktycznie od nowa. Problemy z przebiciem się przez blok rywali miał jednak Dawid Konarski, błędów nie ustrzegł się Sam Deroo i o krok dalej byli gospodarze- 11:9. Po raz kolejny nasz zespół wykazał się niemałą walecznością, do swojego wysokiego poziomu skuteczności wrócił Dawid Konarski, wspierany na skrzydle przez Sama Deroo i byliśmy świadkami kolejnego zwrotu akcji w tej części spotkania – 11:12. Jednopunktowa zaliczka była na tyle niepewnym prowadzeniem, że kolejno nasz zespół tracił i odzyskiwał prowadzenie. Szukając poprawy skuteczności na skrzydłach nasz trener w miejsce Sama Deroo wprowadził do gry jeszcze Rafała Buszka. Dość szybko przyjmujący ZAKSY został pocelowany przez Nikołaja Penczewa i przy stanie 17:15 nasz trener przerwał grę. Ryzyko podejmowane prze gospodarzy w polu serwisowym w końcówce dało Skrze cztery punkty przewagi (20:16). Przy grze punkt za punkt nawet kolejne ataki Dawida Konarskiego nie odmieniły już losów seta (20:25).

Decydującą odsłonę rozpoczęła wymiana sił w ataku (2:2). Na zagrania Mariusza Wlazłego znakomicie odpowiadał Dawid Konarski. Przy grze punkt za punkt szybciej do głosu doszli nasi rywale, po bloku na Dawidzie Konarskim prowadząc 5:3. Pauza na żądanie Ferdinando de Giorgiego nie zatrzymała miejscowych, dopiero atak Rafała Buszka przerwał serię bełchatowian. Przy zmianie stron boiska niezmiennie kilkupunktowa zaliczka przemawiała na korzyść miejscowych. Nasz trener próbował jeszcze wybić z rytmu rywali, jednak siła serwisu Skry była kluczowa (13:9). Kolejne zmiany na przyjęciu nie uratowały już naszego zespołu. Końcówka seta to kolejne zagrania Mariusza Wlazłego i wygrana miejscowych 15:9.

MVP meczu – Mariusz Wlazły

Skra Bełchatów- ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2
(23:25, 19:25, 25:18, 25:20, 15:9)