ZAKSA rozbiła rywali, akademicy bez szans w Kędzierzynie-Koźlu
PlusLiga
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
3:1
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
10 października 2020, 17:30
Kędzierzyn Koźle
25:21 25:18 17:25 25:16

Siatkarze Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrali kolejne spotkanie zgarniając komplet punktów. Tym razem wyższość podopiecznych Nikoli Grbicia musieli uznać zawodnicy Indykpolu AZS-u Olsztyn. MVP spotkania 6. kolejki PlusLigi wybrany został Aleksander Śliwka.

Mecz rozpoczęliśmy w składzie Krzysztof Rejno, Bartłomiej Kluth, Benjamin Toniutti, Aleksander Śliwka, Kamil Semeniuk, David Smith i Paweł Zatorski (libero). Nikola Grbić postanowił więc dać szansę zaprezentowania się w nieco dłuższym wymiarze Bartkowi Kluthowi (który zastąpił Łukasza Kaczmarka) oraz Krzysztofowi Rejno (pojawił się w wyjściowym składzie w miejsce Jakuba Kochanowskiego).

Po początkowej grze na styku (4:4) kędzierzynianie przystąpili do ataku, wykorzystując dokładne przyjęcie swoich kolegów Ben Toniutti uaktywnił grę przez środek, a tam skutecznością imponował David Smith. Znakomicie z blokiem rywali radził sobie Bartek Kluth i przy kolejnych kontratakach w wykonaniu naszego zespołu przewaga wzrosła do czterech punktów (10:6). Dość szybko Daniel Castellani musiał sięgać po przerwę na żądanie, po wznowieniu gry swoje statystyki w ataku poprawił jeszcze Olek Śliwka. Akademicy zdołali się nieco zbliżyć do naszego zespołu, jednak blok Davida Smitha skutecznie ostudził zapał rywali (14:11). W szeregach przyjezdnych szans nie marnował Damian Schulz, wspierany przez Wojciecha Żalińskiego i kolejny zryw pozwolił olsztynianom na chwilę odzyskać kontakt punktowy (15:14). Na odpowiedź ZAKSY nie musieliśmy długo czekać, serwisy naszego kapitana i czujna gra na siatce duetu Rejno/ Śliwka pozwoliły nam odzyskać kilka oczek zaliczki (18:15). W kluczowej fazie seta, przy kolejnym zrywie gości gra ponownie się wyrównała. Mimo walki goście nie zdołali utrzymać tego rytmu gry do końca, skuteczna gra w bloku Davida Smitha i Bartka Klutha w ataku dopełniły formalności (25:21).

Podobnie jak odsłona premierowa drugi set również rozpoczął się od gry na styku przy wymianie sił w ataku (2:2). Szybko jednak podopieczni Nikoli Grbicia odskoczyli rywalom, problemów z pokonaniem bloku AZS-u nie miał Kamil Semeniuk i jeszcze przed przekroczeniem progu 10. zdobytych punktów trener przyjezdnych musiał interweniować (7:3). Do oczek zdobywanych w ataku Kamil Semeniuka dodał jeszcze punktowe serwisy, umacniając nasz zespół na prowadzeniu. Sytuację akademików próbowali jeszcze ratować Schulz z Żalińskim, goście nie ustrzegli się jednak błędów własnych, a te nasz zespół bezlitośnie wykorzystywał. Celne zagrania Olka Śliwki zwiększyły prowadzenie do siedmiu punktów (13:6). W ataku równie dobrze radzili sobie Bartłomiej Kluth z Kamilem Semeniukiem i kędzierzynianie kontrolowali sytuację (16:9). W końcówce seta znakomitą zmianą (zadaniowo na zagrywce) popisał się jeszcze Łukasz Kaczmarek, umacniając ZAKSĘ na prowadzeniu (20:13). Podopieczni Daniela Castellaniego nie zdołali uratować tego seta, od ściany bloku naszego zespołu odbił się jeszcze atakujący rywali, kropkę nad „i” postawił Kamil Semeniuk (25:18).

Dość niepodziewanie po wymianie sił w ataku na początku trzeciego seta tym razem nieco szybciej do głosu doszli goście. Przy trzypunktowym prowadzeniu rywali w tej partii jako pierwszy musiał reagować Nikola Grbić. Kędzierzynianie grali cierpliwie, na siatce szans nie marnował Bartłomiej Kluth, z dobrej strony pokazał się Adrian Staszewski, który w tej partii zastąpił Kamila Semeniuka. Kędzierzynianie systematycznie odrabiali straty i wydawać się mogło, że nasz zespół jest na najlepszej drodze do wyrównania stanu rywalizacji. Siła serwisu gości oraz skuteczność w kontrach odwróciła po raz kolejny sytuację i tym razem to akademicy byli w lepszej sytuacji w końcówce seta (13:17). W tej części spotkania na boisku (już nie tylko zadaniowo) pojawił się Łukasz Kaczmarek. Sytuację przyjezdnych regularnie poprawiał Robbert Andringa i to nasz zespół musiał gonić rywala (15:22). W tej odsłonie swoje noty w ataku poprawił jeszcze Aleksander Śliwka, niestety mimo walki nie zdołaliśmy odwrócić losów seta (17:25).

Wyciągając wnioski z przegranej partii w czwartym secie ZAKSA nie pozwoliła rywalom na tak wiele. Tym razem, podobnie jak na początku meczu to nasz zespół dyktował warunki (9:6). Celne ataki Kamila Semeniuka i Aleksandra Śliwki umacniały ZAKSĘ na prowadzeniu, a kiedy w polu serwisowym pojawił się Ben Toniutti nasz zespół zanotował serię punktową i przy stanie 13:8 trener Castellani postanowił przywołać swoich podopiecznych do siebie. W tej partii nie brakowało długich, zaciętych wymian, te częściej na swoją korzyść rozstrzygali podopieczni Nikoli Grbicia, prowadząc 15:9. Dystans nieco stopniał przy punktowym serwisie Damiana Schulza, celne zagrania na siatce olsztynianie przeplatali błędami własnymi, do tego blok gości regularnie obijał Kamil Semeniuk, przybliżając nasz zespół do kolejnej wygranej (19:12). Przy rywalizacji punkt za punkt ZAKSA pewnie zmierzała do celu, triumfując 25:16 i 3:1 w całym meczu.

 Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Indykpol AZS Olsztyn 3:1
(25:21, 25:18, 17:25, 25:16)