ZAKSA na fali, komplet punktów zostaje w Kędzierzynie-Koźlu
PlusLiga
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
3:0
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
26 listopada 2016, 17:00
Kędzierzyn-Koźle
25:11 25:21 25:19

Nie było niespodzianki w starciu mistrza Polski z AZS-em Częstochowa. Nasz zespół nie pozwolił rywalom na zbyt wiele, wygrywając bez straty seta. Pierwszy, wygrany do 11, set był pokazem siły i możliwości ZAKSY. W kolejnych partiach rywale walczyli nieco dłużej, nie byli jednak w stanie dotrzymać kroku liderowi. MVP meczu wybrany został Mateusz Bieniek.

Ferdinando de Giorgi zdecydował się na zmiany w wyjściowym składzie naszego zespołu. Tym razem od pierwszych akcji na placu gry pojawili się Grzegorz Bociek i Kevin Tillie. Zgodnie z oczekiwaniami nasza drużyna rozpoczęła lepiej, celne zagrania w ataku Sama Deroo i czujność na siatce Łukasza Wiśniewskiego pozwoliły ZAKSIE rozpocząć od prowadzenia 2:0. Początkowo goście dotrzymywali kroku siatkarzom mistrza Polski, jednak wraz z rozwojem spotkania dominacja naszej drużyny była coraz bardziej widoczna, po kolejnym punktowym bloku przy stanie 7:4 Michał Bąkiewicz musiał wykorzystać pierwszą przerwę na żądanie. To właśnie czujność na siatce i wybloki dające początek kolejnym kontratakom pozwalały systematycznie zwiększać dystans. Przyjezdni nie byli w stanie wyprowadzić skutecznej akcji w ataku i w ustawieniu z Grzegorzem Boćkiem w polu serwisowym zwiększyliśmy prowadzenie do pięciu punktów. Na siatce niezmiennie znakomicie radził sobie Sam Deroo, przy dokładnym dograniu Benjamin Toniutti uaktywniał swoich środkowych. Mateusz Bieniek poza celnymi atakami imponował konsekwencja w polu serwisowym i przy stanie 13:6 wymusił na trenerze rywali ratowanie się kolejną przerwą. Czujnością przy proszeniu o wideoweryfikację wykazał się jeszcze Ferdinando de Giorgi i ZAKSA zanotowała kolejną serie punktową. Ściana nie do przejścia dla rywali były ręce Łukasza Wiśniewskiego, nasz środkowy popisywał się czujnością na siatce. Kiedy do zagrań swoich kolegów Benjamin Toniutti dodał punktowy serwis dystans wzrósł do 10 oczek. Częstochowianom w tej części meczu nie wychodziło praktycznie nic, a zagrania duetu Toniutti-Wiśniewski były nie tylko widowiskowe, ale i skuteczne (21:7). W tej części meczu nic nie było już w stanie przeszkodzić ZAKSIE, w końcówce seta swoje noty w ataku poprawili jeszcze Deroo i Bociek, potwierdzając swoją przewagę nasz zespół wygrał 25:11.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała AZS Częstochowa
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała AZS Częstochowa

 

Początki drugiego seta to jeszcze wymiana sił w ataku, w dłuższych akcjach nasza drużyna niezmiennie mogła liczyć na Sama Deroo (3:3). Swojego kolegę wspierał w ataku Kevin Tillie, a kiedy w polu serwisowym pojawił się Grzegorz Bociek mistrz Polski rozpoczął budowanie dystansu punktowego (6:4). Podobnie jak w partii premierowej wysoki poziom efektywności utrzymywał Mateusz Bieniek, jednak w tej części meczu goście nie popełniali aż tylu błędów, przez co dystans dzielący obie drużyny nie był aż tak widoczny (9:6). Wraz z rozwojem partii siła ataku naszej drużyny wyraźnie wzrosła, po ataku Grzegorza Boćka było już 11:7. Na zagrania naszych zawodników próbował odpowiadać Moroz, jednak niezmiennie skuteczność w kontratakach była atutem ZAKSY. Zryw przyjezdnych zasiał nieco niepewności i po bloku na Boćku gra rozpoczęła się praktycznie od nowa (11:11). Reagując na sytuację trener De Giorgi wykorzystał przerwę na żądanie, pauza wybiła z rytmu Stanisława Wawrzyńczyka – przyjmujący częstochowian popełnił błąd zagrywki. Potknięcia nie omijały też ZAKSY, jednak wciąż minimalna zaliczka pozostawała po naszej stronie siatki. Decydująca faza seta to celne ataki Sama Deroo i asy serwisowe Mateusza Bieńka. Nasz środkowy uspokoił nieco grę, wyprowadzając ZAKSĘ na trzypunktowe prowadzenie (19:16). Tej przewagi mistrz Polski nie pozwolił sobie odebrać, dominując w ataku. Kropkę nad „i” postawił Grzegorz Bociek i nasz zespół wygrał 25:21.

Nasz zespół nie stracił koncentracji po dłuższej, 10-minutowej przerwie. Już w początkowej fazie trzeciej partii rywalom o sile swojego ataku przypomniał Kevin Tillie, swoją obecność na boisku zaakcentował też Kamil Semeniuk (3:2). Ponownie problematyczna dla naszych rywali okazała się zagrywka Mateusza Bieńka, dzięki czemu dystans punktowy nieco wzrósł. A przy kolejnych kontratakach zawodnicy Ferdinando De Giorgiego utrzymywali tę zaliczkę i po ataku Łukasza Wiśniewskiego było już 9:6. Chwila przestoju w grze, wykorzystana przez gości doprowadziła jednak do remisu po 9. Identycznie jak w odsłonie wcześniejszej szybciej zareagował nasz zespół, spora w tym zasługa duetu Tillie/Bociek. A kiedy wróciliśmy do ustawienia z Mateuszem Bieńkiem w polu serwisowym przy stanie 15:12 trener gości był zmuszony przerwać grę. Przyjezdni odrobili nieco stratę (17:15), jednak wciąż przewaga na siatce i siła serwisu przemawiała na naszą korzyść. W końcówce seta nie brakowało błędów, popełnianych przez zawodników obu ekip, finalnie jednak lepiej reagowali podopieczni Ferdinando De Giorgiego (20:17). W końcówce partii nasz trener zadaniowo wprowadził jeszcze do gry Grzegorza Pająka, szybko wracając jednak do ustawienia z Toniuttim. W grze ZAKSY widoczny był spokój, utrzymując sporą przewagę nasz zespół wygrał. W końcówce seta zagrywkami zapunktował jeszcze Mateusz Bieniek (25:19).

MVP – Mateusz Bieniek

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle -AZS Częstochowa 3:0

(25:11, 25:21, 25:19)

Składy zespołów:

ZAKSA: Tillie, Wiśniewski, Bieniek, Bociek, Deroo, Toniutti, Zatorski (libero) oraz Semeniuk i Pająk

AZS Częstochowa: Kowalski T., Moroz, Szalacha, Buniak, Szymura, Grebeniuk, Kowalski A. (libero) oraz Wawrzyńczyk, Janus, Ociepka (libero) i Buczek