Pokonując Rsovię Rzeszów nasz zespół odebrał rywalom miano drużyny niepokonanej. Po zaciętym i emocjonującym spotkaniu triumfatora musiał wyłonić tie-break. MVP meczu wybrany został Igor Grobelny.
Mecz w Rzeszowie rozpoczęliśmy składem: Quinn Isaacson, Igor Grobelny, Rafał Szymura, Kamil Rychlicki, Karol Urbanowicz, Konrad Stajer, Karol Urbanowicz i Mateusz Czunkiewicz (libero).
Już pierwsze akcje meczu przyniosły dłuższe wymiany, w tych niestety zapunktował rzeszowski blok (2:0). Na zagrania rywali odpowiedział Rafał Szymura, to właśnie nasz kapitan na początku meczu był gwarantem zdobyczy punktowych (3:2). Czujność trenera Bottiego przy wykorzystywaniu wideoweryfikacji i celny serwis Louatiego pozwolił ponownie odskoczyć rzeszowianom. Po kontrataku zwieńczonym zagraniem Mateusza Poręby Resovia prowadziła 8:4 i trener Giani postanowił przerwać grę. Dopiero błąd w ataku Artura Szalpuka pomógł nam wyjść z niewygodnego ustawienia. Kolejne błędy gospodarzy zniwelowały dystans (9:6), nie był to jednak początek odrabiania strat. Skuteczność w kontrach Szalpuka ponownie postawiła nas w trudnej sytuacji i przy stanie 16:11 Andrea Giani wykorzystał drugą przerwę na żądanie. W tej części meczu na boisku zameldowali się Marcin Krawiecki z Mateuszem Rećko. Nasz atakujący szybko zaznaczył swoją obecność na boisku skutecznym atakiem (16:13). Cierpliwa gra naszego zespołu i błędy rywali pomogły systematycznie odrabiać straty i po ataku Igora Grobelnego z drugiej linii było już 22:18. Punktowe bloki w końcówce dawały jeszcze nadzieję na przedłużenie losów seta, niestety błąd naszego kapitan w polu serwisowym zakończył ten fragment meczu (25:21).
Zdecydowanie lepiej dla naszego zespołu rozpoczął się kolejny set spotkania. W tej odsłonie mogliśmy liczyć na skuteczne zagrania Igora Grobelnego i to ZAKSA prowadziła na starcie 4:2. Na odpowiedź rywali nie musieliśmy długo czekać i przy skutecznych kontrach zwieńczonych zagraniami Szalpuka gra ponownie się wyrównała (4:4). Przy zmienności sytuacji kolejno odzyskiwaliśmy i traciliśmy dwupunktową zaliczkę. Przy dokładnych dograniach swoich kolegów Marcin Janusz uaktywnił grę przez środek, a tam nie zawodził Demyanenko (8:8). Chwilę później przy zagrywkach Kamila Rychlickiego i celnych atakach Rafała Szymury w kontrach odskoczyliśmy rywalom (8:10). Przerwa na żądanie trenera Bottiego nie wybiła nas z rytmu, kolejne akcje na korzyść naszego zespołu rozstrzygali Grobelny z Urbanowiczem i zwiększyliśmy dystans do pięciu oczek (13:18). W tej partii kędzierzynianie imponowali cierpliwą i skuteczną grą, która miała odzwierciedlenie na tablicy wyników (14:23). Zmiany w składzie rzeszowian niewiele mogły zmienić, seta sprytnym plasem zakończył Igor Grobelny (15:25).
Idąc za ciosem również trzecia partia meczu rozpoczęła się po myśli kędzierzynian. Przy wymianie sił w ataku na kolejne zagrania Kamila Rychlickiego odpowiadał Artur Szalpuk (6:6). Sygnał do ataku naszej drużynie dał Karol Urbanowicz, czujna gra w bloku naszego środkowego i as serwisowy wyprowadziły nasz zespół na prowadzenie (8:10). Dwupunktowa przewaga utrzymywała się do stanu 14:16. Miejscowym pomogła przerwa na żądanie trenera Bottiego. Kolejne ataki Karola Butryna doprowadziły do wyrównania (16:16). Przy zmienności sytuacji jeszcze przed wkroczeniem w decydującą fazę seta odzyskaliśmy prowadzenie, efektownym blokiem popisał się Konrad Stajer, ważne akcje kończył Rafał Szymura (17:20). Nadzieję rzeszowianom próbował przywrócić jeszcze Louati, rywale uaktywnili się w bloku nie zdołali jednak zatrzymać rozpędzonych kędzierzynian. Kropkę nad „i” w tej partii postawił punktowy blok na Szalpuku (20:25).
W czwartej partii trener Botti zdecydował się na zmiany w składzie, od początku tego seta w szeregach gospodarzy pojawili się Cebulj z Buckim. To właśnie serwis Cebulja sprawił nam problemy na starcie seta (3:0). Chwilę później rywalom równie silnym serwisem odpowiedział Karol Urbanowicz, w kontrach punktowa Kamil Rychlicki. Konrad Stajer do zagrań w ataku dodał punktowy blok na Porębę. Jako kolejny o sile bloku ZAKSY przekonał się Jakub Bucki i mieliśmy remis po 6. Błędy własne naszego zespołu pozwoliły rzeszowianom odzyskać prowadzenie (9:6). Przy wymianie sił w ataku nie brakowało długich wymian i efektownych obron (11:8, 15:12). W tej części meczu siatkarze obu ekip nie ustrzegli się błędów popełnianych w polu serwisowym. Dobra zmianę ponownie dał Mateusz Rećko, ZAKSA odrobiła kilka punktów zmuszając trenera rywali do reakcji (18:16). Mieliśmy swoje szanse w tym secie, po ataku Kamila Rychlickiego (20:19) w kolejnych długich wymianach mogliśmy doprowadzić do wyrównania. Niestety tym razem skuteczność była po stronie gospodarzy. Mimo walki tej partii nie zdołaliśmy uratować i triumfatora meczu musiał wyłonić tie-break (25:22).
Decydująca partię atakiem otworzył Kamil Rychlicki, naszemu atakującemu odpowiedział Jakub Bucki. Przy wymianie ciosów na siatce zapał rywala punktowym blokiem ostudził nieco Konrad Stajer (2:3). Nieco szybciej w tym secie trener Giani zdecydował się na podwójną zmianę z Marcinem Krawieckim i Mateuszem Rećko. Wykorzystując przewagę w ataku ZAKSA odskoczyła nieco rywalom (4:6). Kolejne zagrania Igora Grobelnego i Karola Urbanowicza przynosiły efekty i przy zmianie stron boiska prowadziliśmy 8:4. Przewaga utrzymywała się, a w końcówce seta nasz środkowy zapunktował jeszcze zagrywką i było już 8:11. Sytuację rzeszowian próbował ratować Bucki (10:14). W końcówce nie brakowało emocji, tej zaliczki nie wypuściliśmy z rąk, seta i całe spotkanie zakończył autowy serwis Resovii (12:15).
MVP meczu – Igor Grobelny
Asseco Resovia Rzeszów – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3
(25:21, 16:25, 20:25, 25:22, 12:15)
Podziel się!