Kolejny tie-break ZAKSY, podział punktów w Suwałkach
PlusLiga
Ślepsk Malow Suwałki
3:2
Ślepsk Malow Suwałki
11 lutego 2026, 20:00
23:25 15:25 25:21 25:19 21:19

W meczu 21. kolejki nasz zespół musiał uznać wyższość Ślepska Malow Suwałki. ZAKSA mimo mocnego startu i prowadzenia w meczu 2:0 finalnie przegrała 2:3.

Mecz w Suwałkach rozpoczęliśmy składem: Marcin Krawiecki, Kamil Rychlicki, Rafał Szymura, Igor Grobelny, Szymon Jakubiszak, Karol Urbanowicz i Mateusz Czunkiewicz (libero).

Spotkanie efektownym atakiem otworzył Kamil Rychlicki, na odpowiedź miejscowych nie musieliśmy długo czekać i po ataku Bartosza Filipiaka rozpoczęła się wymiana sił w ataku. Już na początku meczu byliśmy świadkami długich, zaciętych wymian, w tych mogliśmy liczyć na skuteczność Igora Grobelnego. Na środku siatki nie mylił się Karol Urbanowicz i prowadziliśmy 4:3. Chwilę później potknięcie naszego zespołu odwróciło sytuację (6:4). Po przerwie na żądanie trenera Gianiego cierpliwa gra i seria Kamila Rychlickiego w polu serwisowym doprowadziły do kolejnego zwrotu akcji i to nasza drużyna prowadziła 9:8. W tej części meczu na dłuższej przestrzeni żadna z drużyn nie była w stanie wypracować prowadzenia wyższego niż jednopunktowe, regularnie swoje noty w ataku poprawiał Kamil Rychlicki, kędzierzynianie imponowali tez czujną grą w bloku, dotrzymując kroku rywalom (15:15). Kolejne akcje na korzyść ZAKSY rozstrzygał Rafał Szymura, dobrą zmianę dał jeszcze Rećko szybko zaznaczając swoją obecność na boisku punktowym atakiem (19:19). Etap gry na styku, punktując blokiem, zakończył Karol Urbanowicz. W decydującej części seta nie mylili się Grobelny z Rychlickim (22:24). Szanse miejscowych przedłużył jeszcze Filipiak, jednak kropkę nad „i” postawił Szymon Jakubiszak (23:25).

Zupełnie inaczej wyglądał drugi set spotkania. Tym razem to nasza drużyna szybko zbudowała kilkupunktową zaliczkę. Problem z przebiciem się przez kędzierzyński blok miał Bartosz Filipiak i przy stanie 3:6 trener Kwapisiewicz musiał interweniować. Pauza nie wybiła z rytmu Igora Grobelnego, nasz przyjmujący do punktów zdobywanych w ataku dodał jeszcze asa serwisowego, to była dopiero próbka możliwości kędzierzynian, po raz kolejny od ściany bloku naszego zespołu odbił się Filipiak. Wysoki poziom skuteczności utrzymywał natomiast Kamil Rychlicki i prowadziliśmy 9:6.  Dystans wzrósł przy zagrywkach naszego kapitana (7:12). Miejscowi szukając swoich szans zdołali nieco zniwelować dystans (10:13). Rywali z rytmu wybił atak Kamila Rychlickiego, kolejne serwisy Grobelnego czy Urbanowicza wyraźnie sprawiały rywalom problemy i dystans wzrósł już do ośmiu oczek (12:20). Tego prowadzenia nasz zespół nie wypuścił z rąk, pewne ataki Rafała Szymury i as serwisowy Kamila Rychlickiego przybliżały nas do celu (13:23). Seta chwilę później zakończył Igor Grobelny (15:25).

W trzeciej partii role się odwróciły, po etapie gry na styku (3:4) w szereg naszego zespołu wkradły się problemy w przyjęciu. Seria miejscowych przy zagrywkach Filipiaka miła odzwierciedlenie na tablicy wyników (8:5). Serie przeciwnika przerwał atakiem Rafał Szymura, a kolejny as serwisowy Karola Urbanowicza i kontratak w wykonaniu Kamila Rychlickiego zniwelowały dystans (9:9). Wracające w szeregi naszego zespołu problemy z przyjęciem ponownie wykorzystał Filipiak, przy kolejnych błędach kędzierzynian na tablicy widniał już stan 15:11. W reakcji na sytuację trener Giani zdecydował się na zmiany, na boisku w miejsce Marcina Krawieckiego zameldował się Quinn Isaacson. Serię punktową rywali przerwał Kamil Rychlicki wciąż jednak musieliśmy szukać serii punktowej (15:12). Po falstarcie we wcześniejszych setach coraz lepiej radził sobie w ataku Filipiak (20:15). W końcówce seta Igora Grobelnego zastąpił jeszcze Jakub Szymański, cierpliwa gra naszego zespołu miała odzwierciedlenie na tablicy wyników (23:20). ZAKSA wybroniła jeszcze piłkę setową (24:21). Niestety tej partii nie zdołaliśmy już uratować (25:21).

Nerwowość z wcześniejszego seta utrzymywała się po naszej stronie siatki i to gospodarze rozpoczęli od prowadzenia 4:1. Przerwa na żądanie naszego trenera i kolejne zagrania Szymury pomogły nieco i odzyskaliśmy kontakt punktowy (6:5).  Przy zmienności sytuacji czujna gra Ślepska w bloku pozwoliła podopiecznym trenera Kwapisiewicza ponownie odskoczyć (10:7). W tej odsłonie nie brakowało długich widowiskowych akcji, jedną z nich celnym atakiem zakończył Jakub Szymański (10:8). Jeszcze szybciej miejscowi odzyskali prowadzenie, po serii zagrywek Honorato (12:8). Gra naszego zespołu w tej części meczu wyraźnie falowała, i tak po kolejnym ataku Kwasigrocha nasz trener musiał interweniować (15:11). Andrea Giani wykazał się jeszcze czujnością w wideoweryfikacji, wyłapując błędy rywali. Kolejne ataki Szymury czy dobra zmiana Recko niewiele mogły zmienić (18:14). W końcówce seta do gry wrócił również Igor Grobelny, niestety końcówka seta to kolejne obrony gospodarzy i utrzymująca się przewaga Ślepska (21:15). Sytuacje próbował ratować jeszcze Rafał Szymura, niestety skuteczne zagrania naszego kapitana ani celna zagrywka Kamila Rychlickiego nie uchroniły kędzierzynian przed tie-breakiem (25:19).

Decydujący set to mocny start naszego zespołu (0:2). Rywalom sporo problemów sprawiły zagrywki Igora Grobelnego (1:4). Miejscowi zdołali wyjść z niewygodnego ustawienia, a jeszcze przed zmianą stron boiska przy skutecznej grze w bloku odzyskali kontakt punktowy (5:6). Niewygodne ustawienie naszego zespołu, przy zagrywkach Filipiaka miało odzwierciedlenie na tablicy wyników i to Ślepsk prowadził 7:6. Niemoc naszego zespołu przerwał Kamil Rychlicki. Przy zmianie stron boiska to gospodarze byli w lepszej sytuacji, nie był to koniec emocji błąd Filipiaka dał nam wyrównanie w końcówce (9:9). Przy dobrych zagrywkach Igora Grobelnego i pewności w ataku Kamila Rychlickiego wyszliśmy na prowadzenie 12:11. Nie był to koniec emocji, celne serwisy Honorato zrobiły swoje i triumfatora musiała wyłonić końcówka rozstrzygana na przewagi (14:14). W tej mieliśmy swoje szanse, niestety kolejne ciosy Honorato z zagrywki zrobiły różnicę i przegraliśmy 19:21 i w całym meczu 2:3.

Ślepsk Malow Suwałki – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2
(23:25, 15:25, 25:21, 25:19, 21:19)