Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle za mocna dla GKS-u
PlusLiga
GKS Katowice
1:3
GKS Katowice
14 lutego 2021, 14:45
20:25 19:25 25:19 23:25

W zaległym meczu 20. kolejki PlusLigi nasz zespół zgarnął komplet punktów. W Katowicach nie brakowało walki, finalnie jednak gospodarze zdołali nam urwać tylko jednego seta. MVP meczu, po raz pierwszy w tym sezonie, wybrany został Bartłomiej Kluth.

W Katowicach od pierwszych akcji na boisku zobaczyliśmy Łukasza Kaczmarka w ataku, duet David Smith/ Jakub Kochanowski na środku, parę przyjmujących Aleksander Śliwka/ Kamil Semeniuk, Benjamina Toniuttiego na rozegraniu i Pawła Zatorskiego (libero).

Mecz rozpoczęliśmy od gry na styku, gdzie celne ataki przeplatały błędy popełniane przez zawodników obu ekip w polu serwisowym (2:2). Pierwszą nieco wyższą przewagę dała naszej drużynie kontra zwieńczona atakiem Kamila Semeniuka, nie bez znaczenia była czujność trenera Grbicia przy wykorzystywaniu wideoweryfikacji (2:4). Chwilę później nasz przyjmujący zameldował się równie efektownym atakiem – tym razem z drugiej linii (6:9). Wsparciem dla Kamila Semeniuka był Aleksander Śliwka, naszej drużynie odpowiadali Buchowski z Jaroszem, co sprzyjało niwelowaniu dystansu (10:11). ZAKSA grała cierpliwie, a rywale popełniali kolejne błędy własne, przede wszystkim przy próbach podejmowania ryzyka w polu serwisowym. Gra punkt za punkt utrzymywała się do stanu 14:15, później kolejny bieg wrzucili kędzierzynianie. Czujna gra w bloku naszego zespołu, o której przekonali się kolejno Kwasowski z Jaroszem pozwoliła zbudować kilkupunktowy dystans (15:18). Reagując na sytuację trener Słaby przywołał swoich podopiecznych do siebie, przerwa nie zatrzymała ZAKSY. Swoje noty w ataku regularnie poprawiał Łukasz Kaczmarek, na środku siatki bezbłędny był David Smith i przewaga wzrosła w końcówce do czterech punktów – 22:18. Pojedyncze skuteczne zagrania Kwasowskiego nie mogły nam już zaszkodzić, seta atakiem z lewego skrzydła zakończył Łukasz Kaczmarek (20:25).

Druga partia rozpoczęła się idealnie dla podopiecznych Nikoli Grbicia. W dłuższych wymianach brylowali w ataku Olek Śliwka i Kamil Semeniuk, co sprzyjało przejęciu kontroli od pierwszych akcji (1:4). Tę serię przerwał dopiero wprowadzony w tej partii Szymański, nie był to początek odrabiania strat. Niezmiennie dłuższe wymiany rozstrzygały się na naszą korzyść, sprytem w rywalizacji na siatce wykazał się jeszcze Śliwka i przy stanie 4:8 trener gospodarzy zdecydował się na pierwszą przerwę na żądanie. Pauza nie wybiła z rytmu celnie zagrywającego Kamila Semeniuka i nasz przyjmujący zanotował asa serwisowego. Dominacja ZAKSY w tej części spotkania była coraz bardziej widoczna, skuteczność w ataku i bloku Kuby Kochanowskiego miała odzwierciedlenie na tablicy wyników (5:12). Nie było to jeszcze ostatnie słowo kędzierzynian, problemy przyjmującym gospodarzy sprawiły jeszcze zagrywki Smitha (5:13). Kiedy przewaga kędzierzynian rosła (6:14, 8:17) nasz trener w tej części meczu przystąpił do rotowania składem. I tak na boisku w miejsce Łukasza Kaczmarka pojawił się Bartłomiej Kluth, chwilę później Olka Śliwkę zmienił Dominik Depowski, a Bena Toniuttiego – Rafał Prokopczuk. Niezawodny zarówno w ataku, jak i polu serwisowym  był Kamil Semeniuk i w kluczowej fazie seta prowadziliśmy już ośmioma punktami (12:20). Po tej serii ciosów Semeniuk dostał czas na odpoczynek, szansę gry otrzymał natomiast Adrian Staszewski. W końcówce seta swoją obecność asem serwisowym zaznaczył Dominik Depowski (17:24), katowiczanie jeszcze się bronili jednak formalności dopełnił Bartek Kluth (19:25).

W trzecim secie na boisku zostali, wprowadzeni w drugiej partii, Bartek Kluth z  Dominikiem Depowskim, w miejsce Davida Smitha zameldował się Krzysztof Rejno, do gry wrócili Aleksander Śliwka i Benjamin Toniutti. Po udanym początku w wykonaniu ZAKSY (1:3) nic nie wskazywało problemów, jakie mają spotkać nasz zespół w tej części meczu. Problemy pojawiły się przy serwisach Kwasowskiego, seria punktowych zagrywek tym razem dała pierwsze wyższe prowadzenie Gieksie (6:3). I tak dość szybko musiał interweniować nasz trener, najpierw sięgając po przerwę na żądanie, po chwili desygnując do gry Kamila Semeniuka. Miejscowi wyraźnie odzyskali swój rytm gry, niezłe noty zbierał musiał, a nasz zespół był w roli ekipy odrabiającej straty (11:4). Przetrzymując napór ze strony przeciwnika ekipa lidera przystąpiła do odrabiania strat, bezlitosny dla rywali był Bartłomiej Kluth, miejscowi nie ustrzegli się błędów własnych i ZAKSĘ i GKS dzieliły już tylko trzy oczka (14:11). Chwilę później trener Słaby musiał reagować (15:13). Niestety widząc swoje szanse Gieksa nie zamierzała rezygnować, kolejne ataki i punktowe zagrywki Musiała umacniały naszych rywali na prowadzeniu (19:15). Skuteczne zagrania Kamila Semeniuka nieco pomogły zbliżyć się jeszcze do rywali, niestety niewiele to pomogło. Tę partię zakończył as serwisowy Kamila Kwasowskiego (25:19).

Czwartą partię rozpoczęliśmy od gry na styku (4:4). Wyciągając wnioski z poprzedniego seta tym razem szybciej do ataku przystąpili kędzierzynianie. Kolejne zagrania Aleksandra Śliwki i Bartłomieja Klutha, przy pomyłkach gospodarzy pozwoliły nam nieco odskoczyć (6:9), zmuszając trenera Słabego do reakcji. Na plasy Musiała równie skutecznymi zagraniami odpowiadał Olek Śliwka, na sile i skuteczności nieco stracił serwis rywali i tym razem to podopieczni Nikoli Grbicia dyktowali warunki. Po kolejnym pewnym ataku Kamila Semeniuka prowadziliśmy już 14:9. Przy wymianie ciosów na siatce o sile kędzierzyńskiego bloku przekonał się jeszcze Szymański, na prawym skrzydle nie do zatrzymania był Bartłomiej Kluth i ZAKSA utrzymywała czteropunkowy dystans (13:17).  Swoje noty w zagraniach z drugiej linii poprawiał jeszcze Kamil Semeniuk, na środku siatki punktował Kuba Kochanowski  (15:19). Niestety nie było to ostatnie słowo miejscowych, zerwany atak naszego zespołu oraz celny atak Nowakowskiego przywróciły Gieksie nadzieję (19:21). Nie był to koniec emocji, zryw katowiczan zmusił Nikolę Grbicia do kolejnej reakcji  (23:24), po przerwie decydująca akcje zakończył Aleksander Śliwka (23:25).

MVP meczu – Bartłomiej Kluth

GKS Katowice – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3
(20:25, 19:25,25:19, 23:25)