Bilans poprawiony, kolejna wygrana i komplet punktów dla ZAKSY
PlusLiga
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
3:0
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
3 grudnia 2016, 16:30
Kędzierzyn-Koźle
28:26 25:18 25:21

Mecz 12. kolejki z Effectorem Kielce to kolejne spotkanie, w którym nasz zespół nie stracił choćby seta. Rywale tylko w pierwszej partii byli w stanie dotrzymać kroku mistrzowi Polski. Na dłuższej przestrzeni spotkania utrzymywało się prowadzenie ZAKSY, MVP meczu wybrany został Mateusz Bieniek.

Podopieczni Ferdinando de Giorgiego bardzo dobrze rozpoczęli mecz, Benjamin Toniutti już od pierwszych akcji uaktywnił Łukasza Wiśniewskiego, a nasz środkowy był bezbłędny (3:2). Kielczanie dotrzymywali jednak kroku rywalom, przy zagraniach Maćkowiaka i Wachnika utrzymując grę na styku (6:6). Dopiero ustawienie z Benjaminem Toniuttim w polu serwisowym dało ekipie mistrza Polski pierwsze wyższe prowadzenie, czujnością na siatce wykazał się jeszcze Sam Deroo i dystans wzrósł do dwóch oczek (8:6). Na reakcje przyjezdnych nie trzeba było jednak długo czekać zagrania duetu Andrić/Wachnik doprowadziły do remisu 8:8. Po naszej stronie siatki szans nie marnował Sam Deroo, popisując się widowiskowymi zagraniami z drugiej linii i niezmiennie to ZAKSA była o krok dalej (12:11). Kiedy role się odwróciły i to podopieczni Dariusza Daszkiewicza dzięki czujnym blokom wypracowali dwupunktową przewagę nasz trener musiał reagować. Pauza na żądanie Ferdinando de Giorgiego przyniosła oczekiwane rezultaty i atak Sama Deroo dał ZAKSIE przełamanie. Cierpliwość i konsekwencja na siatce opłaciła się, kielczanie w kluczowym momencie seta pomylili się, tracąc tym samym minimalną zaliczkę. Skuteczność w kontratakach przemawiała na korzyść ZAKSY, dzięki czemu odzyskaliśmy kontrole nad rywalizacją (18:16) i to trener Daszkiewicz musiał ratować się przerwą na żądanie. W końcówce seta skuteczne zagrania w ataku przeplatały proste błędy własne, sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie i po asie serwisowym Wachnika kielczanie wrócili do gry (19:19). W kluczowym fragmencie seta szans w ataku nie marnował Dawid Konarski, dzięki czemu niezmiennie to mistrz Polski utrzymywał prowadzenie (23:22). Pierwszą szansę na zakończenie seta dał naszej drużynie Sam Deroo, przyjezdni zdołali wybronić trzy piłki setowe, w grze na przewagi ulegając naszej drużynie. Partię zakończył potrójny blok ZAKSY na Macieju Pawlińskim (28:26).

img_1018

Drugi set miał dość podobny przebieg do odsłony premierowej, skuteczne zagrania na siatce przeplatały proste błędy własne. Identycznie jak w odsłonie premierowej to ZAKSA, przy wyższym poziomie skuteczności w zagraniach z pierwszej akcji, prowadziła (5:3). To była dopiero próbka możliwości naszego zespołu, w ustawieniu z Mateuszem Bieńkiem w polu serwisowym zwiększyliśmy jeszcze dystans (9:5). W tej części meczu siatkarze ZAKSY popisywali się efektownymi obronami, wyprowadzając skuteczne kontrataki. Kielczanie natomiast mieli coraz większe problemy z przyjęciem zagrywek, sytuację starał się co prawda ratować Wachnik, jednak przewaga podopiecznych Ferdinando de Giorgiego była bezdyskusyjna (14:9). Po naszej stronie siatki swoje noty regularnie poprawiał Dawid Konarski, wysokim poziom skuteczności utrzymywał też Sam Deroo (17:12). Poza efektownymi atakami nasz belgijski przyjmujący wykazał się niezłą czujnością na siatce i przy stanie 19:13 Dariusz Daszkiewicz musiał reagować, przywołując swoich podopiecznych do siebie. Sytuację kielczan próbował ratować Maciej Pawliński, jednak pojedyncze ataki kapitana rywali były jedynie tłem dla zagrań siatkarzy mistrza Polski (20:15). W końcówce seta nie brakowało długich, widowiskowych wymian, a te na swoją korzyść rozstrzygał nasz zespół, prowadząc w końcówce 23:17. Do gry dobrze wprowadził się jeszcze Dominik Witczak, seta zakończył Sam Deroo (25:18).

Jeszcze lepszy start nasz zespół zanotował w trzecim secie spotkania, przy dobrej zagrywce Łukasza Wiśniewskiego ZAKSA prowadziła już 3:1. Gospodarze dominowali na siatce, coraz więcej problemów sprawiał kielczanom potrójny blok siatkarzy mistrza Polski, czujna gra w bloku sprzyjała budowaniu dystansu punktowego (6:4). Kielczanie grając zrywami zdołali na chwilę zmniejszyć stratę, jednak ataki Dawida Konarskiego i blok na Andriciu pozwoliły naszej drużynie odzyskać czteropunktową zaliczkę (10:6). Serie bloków w wykonaniu ZAKSY zmusiły szkoleniowca gości do rotacji w składzie, po chwili Dariusz Daszkiewicz. Ta przerwa nie wybiła z rytmu naszego zespołu, w ataku nie myli się Konarski z Deroo i przewaga mistrza Polski systematycznie wzrastała, po zagraniu Belga z drugiej linii było już 15:8. Kiedy wszystko wskazywało, że ten rytm gry utrzymamy do końca i kielczanie nie zdołają zbyt wiele ugrać role się odwróciły. W szeregi naszej drużyny wkradł się przestój i przy kolejnych serwisach Wachnika Effector Kielce wrócił do gry (17:17). Passę rywali przerwał dopiero Mateusz Bieniek (18:17). Tym samym zapowiadała się kolejna końcówka z grą na przewagi, przy wymianie sił w ataku nie zawodził Sam Deroo. W końcówce seta po raz kolejny kielczanie mieli problemy z przebiciem się przez ścianę bloku ZAKSY (22:20). Na kolejny zryw gości było już za późno, tej przewagi nasz zespół nie pozwolił sobie odebrać, wygrywając 25:21.

img_0387

MVP meczu – Mateusz Bieniek.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle -Effector Kielce 3:0
(28:26, 25:18,  25:21)