ZAKSA na fali, komplet punktów zostaje w Kędzierzynie-Koźlu

  • PlusLiga
  • faza zasadnicza
  • kolejka 16
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle Aluron Virtu Warta Zawiercie
3:1
22:25 25:17 25:23 26:24

Mecz 16. kolejki z beniaminkiem z Zawiercia był wyjątkowo zaciętym widowiskiem. Przyjezdni sprawili sporo problemów naszej drużynie, finalnie jednak komplet oczek został w Kędzierzynie-Koźlu.

Początki spotkania to gra punkt za punkt, po nieco lepszym starcie przyjezdnych nasz zespół szybko wrócił do gry (4:4). W szeregach zawiercian punktował Grzegorz Bociek, odpowiadając równie celnymi zagraniami Torresa odzyskaliśmy minimalną zaliczkę (8:7). Niestety pechowe dla mistrzów Polski okazało się ustawienie z Michałem Żukiem w polu serwisowym. Celne zagrywki przyjmującego przyjezdnych utrudniły naszemu rozgrywającemu prowadzenie kombinacyjnej gry i przy stanie 7:10 Andrea Gardini musiał interweniować. Przerwa przyniosła oczekiwane rezultaty, ZAKSA przełamała pechową passę, a po chwili dzięki regularnym zagraniom Rafała Buszka nasz zespół doprowadził do wyrównania i od stanu po 10 gra rozpoczęła się od nowa. Nie było to ostatnie słowo mistrzów Polski, ZAKSA wróciła do serwisu jaki prezentowała w ostatnich spotkaniach i przy kolejnej serii zostawiliśmy rywali w tyle (16:12). Dystans nieco zmniejszył autowy serwis Benjamina Toniuttiego, jednak to mistrzowie Polski kontrolowali sytuację. Zryw przyjezdnych i zagrania De Leona po raz kolejny wyrównały nieco stan (17:15). Ponownie wróciliśmy do gry punkt za punkt (17:17). Niezmiennie na zagrania naszych skrzydłowych punktowymi atakami odpowiadał Grzegorz Bociek. ZAKSA w kluczowych momentach mogła liczyć na duet Torres/Deroo i prowadziliśmy w końcówce 20:18. Michał Żuk i jego koledzy nie składali jednak broni, siatkarze beniaminka wykorzystali szanse w kontrach. Widząc swoje szanse przyjezdni nie unikali ryzyka i przy stanie 21:22 Andrea Gardini zdecydował się przerwać grę. W końcówce seta na podwyższenie bloku w miejsce Toniuttiego pojawił się jeszcze Jungiewicz, na niewiele się to zdało, ostatnie akcje należały do gości, którzy wygrali 25:22.

Pierwsze akcje kolejnego seta to powtórka z odsłony premierowej, przy grze na styku o krok dalej byli nasi zawodnicy (2:1). Wyciągając wnioski z poprzedniej partii ZAKSA nieco wcześniej przystąpiła do budowania dystansu. W dłuższych wymianach nasz zespół mógł liczyć na Sama Deroo i dość szybko mistrzowie Polski wypracowali dwupunktową zaliczkę (5:3). Radość nie trwała jednak długo, bowiem zawiercianie zdołali wyrównać stan na (6:6). sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, nasz zespół kolejno odzyskiwał i tracił kilkupunktową zaliczkę (8:6). Niezłe zagrania w ataku Grzegorz Bociek przeplatał pomyłkami w polu serwisowym. Błędów wystrzegał się Żuk i nasz zespół od stanu po 9 ponownie musiał szukać serii punktowej. W tej części meczu ponownie byliśmy świadkami gry punkt za punkt, dopiero ustawienie z Toniuttim w polu serwisowym uspokoiło nieco sytuację i dało mistrzom Polski kolejną zaliczkę. Trener Zaninini próbując wybić z rytmu naszego kapitana wykorzystał przerwę na żądanie (12:10). W tej części spotkania nieco bardziej widoczny był Sam Deroo i po chwili podopieczni Andrei Gardiniego prowadzili trzema punktami (14:11). Grając zrywami Grzegorz Bociek i jego koledzy ponownie zbliżyli się do naszego zespołu (15:14). Nieco spokoju zapewniły ZAKSIE zagrania Torresa i w kluczowym momencie seta prowadziliśmy czterema oczkami. Nawet przerwa na żądanie trenera gości nie wybiła z rytmu naszego atakującego. Zawiercianie ratowali się jeszcze zmianami, w miejsce Boćka pojawił się Kaczorowski. Imponująca seria ZAKSY trwała, w tej części spotkania przyjezdni nie byli już w stanie zagrozić naszej drużynie. Utrzymując grę punkt za punkt ZAKSA wygrała 25:17, wyrównując stan meczu. Kropkę nad „i” postawił Sam Deroo.

_MG_0068

W kolejnej odsłonie trener Zanini wrócił do ustawienia z De Leonem i Boćkiem. Trzecia partia rozpoczęła się od falstartu podopiecznych Andrei Gardiniego i przewagi przyjezdnych (1:3). ZAKSA niezmiennie mogła liczyć na skutecznego na skrzydłach Sama Deroo, cierpliwa gra opłaciła się i w ekspresowym tempie nasz zespół odzyskał kontakt punktowy, doprowadzając nawet do remisu (5:5). Przy grze na styku, na rotacje w składzie zdecydował się nasz trener -w miejsce Mateusza Bieńka wprowadzając Krzysztofa Rejno. Podobnie jak w poprzednich  setach gra punkt za punkt utrzymywała się na dłuższej przestrzeni. Przyjezdni nie unikali ryzykownych zagrań, i tak przy serwisach Davida Smitha ponownie to ZAKSA znalazła się w roli ekipy, która musi gonić wynik (8:10). Mistrzowie Polski doprowadzili do wyrównania, aby po raz kolejny pozwolić gościom na ucieczkę. Skuteczne zagrania na siatce przeplatały błędy popełniane w polu serwisowym. Częściej mylili się nasi zawodnicy, ręki w ataku nie wstrzymywał De Leon i przy stanie 11:14 to Andrea Gardini musiał przerywać grę. Po chwili w szeregach mistrzów Polski zobaczyliśmy Rafała Szymurę, młody przyjmujący naszego zespołu zmienił Sama Deroo (13:17). W końcówce seta sytuacja mistrzów Polski była już trudna (16:20). Zagrania Rafała Buszka dały naszej drużynie dwupunktową serię i tym razem interweniować musiał trener Zanini (18:20). Po raz kolejny rywale przekonali się o tym, że ZAKSA walczy do końca (21:21). Przy grze na styku mistrzowie Polski zachowali zimną krew, wygrywając 25:23.

W kolejnej partii Andrea Gardini zdecydował się zostawić na boisku Rafała Szymurę i Krzysztofa Rejno. Od pierwszych akcji partii prowadziliśmy z rywalami grę punkt za punkt. Przy wymianie ciosów na siatce ZAKSA mogła liczyć na Mauricea Torresa, na odpowiedź rywali nie trzeba było długo czekać. W początkowej fazie seta żadna z ekip nie była w stanie wypracować wyższego prowadzenia (7:6). Role się odwróciły przy serwisie Swodczyka (7:9). Zawiercian z rytmu wybił Andrea Gardini, wciąż jednak to przyjezdni kontrolowali sytuację (9:12). Po raz kolejny szczęśliwe dla naszego zespołu okazały się zagrywki Benjamina Toniuttiego i mistrzowie Polski wrócili do gry (13:14). Gra na styku przy minimalnej zaliczce gości utrzymywała się do stanu 16:16. Sygnał do ataku dał swoim kolegom Maurice Torres (17:16). Na zagrania naszego zespołu regularnie odpowiadali Żuk z Boćkiem. Silny opór ze strony gości zapowiadał zaciętą końcówkę partii (20:20). Tym razem do Zawiercianie grali pewniej, odwracając sytuację (20:22). Radość rywali była przedwczesna, chwile później serwisy Łukasza Wiśniewskiego dały naszej drużynie pierwszą piłkę meczową (24:23). W grze na przewagi lepiej reagowała ZAKSA, wygrywając 26:24 i w całym meczu 3:1.

_MG_0149

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Aluron Virtu Warta Zawiercie 3:1

(22:25, 25:17, 25:23, 26:24)