PP: ZAKSA zgodnie z planem, meldujemy się w turnieju finałowym

  • Puchar Polski
  • ćwierćfinał
APP Krispol Września ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
0:3
19:25 16:25 21:25

Nie było zaskoczenia w meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w niespełna 1,5 -godziny pokonała I-ligowy APP Krispol Wrzesnia. Nasz zespół w półfinale zmierzy się z Teflem Gdańsk, który równie pewnie pokonał Stal AZS PWSZ Nysa.

Spotkanie rozpoczęliśmy nieco innym zestawieniem niż ostatnie mecze ligowe. Na przyjęciu od pierwszych akcji pojawił się duet Rafał Buszek/ Kamil Semeniuk, na środku siatki poza Mateuszem Bieńkiem zobaczyliśmy Krzysztofa Rejno. Już od pierwszych akcji mistrz Polski przejął kontrolę nad rywalizacją. W ataku szybko zameldował się Maurice Torres, mimo ambitnej gry w obronie miejscowych czujność na siatce była atutem ZAKSY. O sile bloku kędzierzynian przekonał się Iglewski. Siatkarze z Wrześni sprawiali wrażenie podenerwowanych, co przełożyło się na kolejne błędy własne, po autowym ataku podopiecznych Mariana Kardasa było już 3:6. Prawdziwe problemy gospodarzy miały dopiero nadejść, imponująca serię w polu serwisowym zanotował Maurice Torres. Atakujący naszego zespołu pojawił się w polu serwisowym przy stanie 6:10, kończąc serię przy stanie 6:14. Pojedyncze skuteczne zagrania zawodnicy Krispolu Września przeplatali autowymi atakami. Kolejne błędy popełniał Iglewski, w kontrach mogliśmy zobaczyć popis gry środkowych ZAKSY. W końcówce seta trener Kardas najpierw skorzystał z przerwy na żądanie(7:17), po chwili desygnując do gry Patryka Napiórkowskiego. Wprowadzony do gry Napiórkowski ożywił nieco grę swojego zespołu, na zagrania rywali odpowiadał nie mniej skuteczny Rafał Buszek. W końcówce seta miejscowi zniwelowali nieco dystans (18:24), decydujące akcje należały jednak do ZAKSY. Decydujący punkt zdobyliśmy po autowym serwisie Napiórkowskiego (19:25).

_MG_0122

Nieco lepiej miejscowi rozpoczęli kolejny fragment meczu. Etap gry na styku nie trwał jednak długo. Pewna gra w bloku ZAKSY znalazła odzwierciedlenie na tablicy wyników i mistrzowie Polski prowadzili 5:2. Serwisy Iglewskiego utrudniły nieco przyjęcie naszej drużynie, pomagając gospodarzom zmniejszyć stratę (4:5). Miejscowi mogli liczyć na szczęście, jak chociażby przy serwisie który poza boiskiem trafił Maurice’a Torresa. W tej części meczu siatkarze I-ligowca zdołali dotrzymywać kroku naszej drużynie. ZAKSA mogła liczyć na celne serwisy Toniuttiego, naszej drużynie zagraniem ze środka odpowiadał Wojciech Kaźmierczak (9:10). Podopieczni Andrei Gardiniego nie pozwolili rywalom na zbyt wiele, prowadząc po chwili 12:10. W tej części spotkania również nie brakowało dłuższych wymian, wrześnianie zbliżyli się jeszcze do ZAKSY, po błędzie z naszej strony było po 14. Dominacja mistrzów Polski w ataku była bezdyskusyjna, swoje noty na siatce poprawił jeszcze Kamil Semeniuk i to nasz zespół prowadził 16:14. Kluczowy fragment seta to właśnie popis gry ZAKSY. W bloku reagował Rejno, swoje zrobiły regularne zagrywki Toniuttiego (14:18). Trener Kardas próbował ratować się jeszcze zmianami, jednak na niewiele się to zdało. Miejscowi nie byli w stanie przyjąć zagrywki Kamila Semeniuka. Ostatnie akcje seta to pokaz siły ZAKSY, ten fragment meczu efektownym atakiem z przechodzącej piłki zakończył Mateusz Bieniek (16:25).

_MG_0157

Trzeci set to powtórka z odsłony wcześniejszej. O ile początkowo miejscowi utrzymywali kontakt punktowy, to szybciej do głosu doszli kędzierzynianie (4:6). Zagrywki Napiórkowskiego wyrównały stan i od wyniku 6:6 walka rozpoczęła się od nowa. Konsekwencja w polu serwisowym wykazał się również Mateusz Bieniek, kontrataki należały do ZAKSY i nasz zespół przejął kontrolę nad rywalizacją (8:6). Nadzieję rywalom przywrócił jeszcze Napiórkowski, wykorzystując szanse w kontrze. Graz zrywami nie była jednak metoda pozwalająca pokonać mistrzów Polski. Nasz zespół mógł liczyć na serię zagrywek Toniuttiego. Na skrzydłach nie mylili się Buszek z Semeniukiem i to ZAKSA była kilka kroków dalej (10:12). Wraz z rozwojem partii przewaga podopiecznych Andrei Gardiniego wzrastała, i tak przy stanie 11:14 Marian Kardas zdecydował się przywołać swoich podopiecznych do siebie. Miejscowi mogli liczyć na Napiórkowskiego, jednak wyrastający do roli lidera zespołu z Wrześni zawodnik nie miał większego wsparcia swoich kolegów. Pojedyncze skuteczne ataki zespołu z zaplecza ekstraklasy nie były w stanie wybić z rytmu ZAKSY. Bez większych problemów kolejne oczka na konto naszego zespołu zapisywali Semeniuk z Buszkiem (12:16). Gospodarze zmniejszyli jeszcze stratę do dwóch oczek, jednak czujna gra w bloku mistrzów Polski potwierdziła dominacje mistrzów Polski (15:21). Tej zaliczki ZAKSA nie wypuściła z rąk, mecz zakończył błąd Krispolu Września (21:25).

APP Krispol Wrzesnia – ZAKSA Kedzierzyn-Koźle 0:3

(19:25, 16:25, 21:25)