LM: ZAKSA pokonuje wicemistrzów Italii

  • Liga Mistrzów
  • faza grupowa
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle Trentino Diatec TV: Polsat Sport
3:2
18:25 24:26 25:23 25:15 15:12

Ponad dwie godziny trwał drugi mecz naszego zespołu w Lidze Mistrzów. Podopieczni Andrei Gardiniego po raz kolejny pokazali charakter i wolę walki, mimo prowadzenia rywali z Włoch 2:0 ZAKSA wyrównała stan, doprowadzając do tie-breaka. W decydującym secie to już nasz zespół dyktował warunki, wygrywając całe spotkanie 3:2.

Już pierwsza akcja spotkania pokazała, że możemy się spodziewać zaciętej rywalizacji. Dopiero w trzeciej próbie Luca Vettori zdołał przedrzeć się przez blok Sama Deroo. Włosi dość szybko uruchomili również grę przez środek, podczas gdy po naszej stronie pewnie kolejne punkty zdobywał Maurice Torres (2:2). Niestety gra na styku nie trwała zbyt długo, celne zagrywki Kovacevica i czujna gra w bloku gialloblu dały przyjezdnym trzypunktową zaliczkę jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną. Nasi rywale nie byli bezbłędni, pewnym punktem mistrzów Polski był Maurice Torres, jednak wciąż to ZAKSA musiała odrabiać straty (5:8). Sygnał do ataku swoim kolegom dał Sam Deroo, kolejne zagrania naszego przyjmującego zniwelowały stratę do jednego punktu (8:9). Ustawienie z Giannellim w polu serwisowym nieco poprawiły sytuację przyjezdnych (8:11). Zawodnikiem ratującym ZAKSĘ z opresji ponownie był Sam Deroo, tym razem punktując bezpośrednio zagrywką (11:12). Falująca gra naszego zespołu kilka akcji później zmusiła trenera Gardiniego do sięgania po przerwę na żądanie (po bloku na Rafale Buszku było już 11:14). Bloki Zingela utrudniały naszej drużynie powrót do gry, dopiero atak Rafała Buszka ze skrzydła przerwał serię rywali (12:15). Przy lepszym przyjęciu swoich kolegów Benjamin Toniutti uaktywniał grę przez środek, gdzie szans nie marnował Mateusz Bieniek. ZAKSA wyprowadzała również kontrataki, w tych jednak blok rywali stanowił ścianę nie do przejścia (14:18). W końcówce seta, przy stanie 14:19, Andrea Gardini ponownie musiał interweniować. Kiedy przewaga przyjezdnych wzrosła do siedmiu punktów, a problemy z przebiciem się przez blok rywali miał duet Deroo/Buszek szkoleniowiec ZAKSY decydował się na zmiany. Na boisku pojawili się Rafał Szymura i Kamil Semeniuk. Mimo walki do końca nasz zespół nie był już w stanie odwrócić losów seta, przegrywając 18:25.

zaksa 2

W odsłonie premierowej sporo szkody naszym zawodnikom zrobiły blok i serwis rywali. To właśnie w tych elementach siatkarskiego rzemiosła wicemistrzowie Włoch wypracowali największą przewagę. Również na początku drugiej partii podopieczni Angelo Lorenzettiego odrzucili nasz zespół od siatki (2:4). ZAKSA mogła jednak liczyć na skutecznego w ataku Mauricea Torresa, swojego kolegę wspierał Rafał Buszek. Po drugiej stronie siatki tempa nie zwalniał duet Lanza/Kovacević i to zespół z Trydentu prowadził 8:6 podczas pierwszej przerwy technicznej. Niestety po wznowieniu rywalizacji Włosi wrzucili kolejny bieg, zagrywki Vettoriego i bloki Zingela zwiększyły dystans do czterech punktów i Andrea Gardini przywołał swoich podopiecznych do siebie. Przy zagrywce Sama Deroo nasz zespół uaktywnił się nieco w bloku i zmniejszyliśmy straty, w ataku ręki nie wstrzymywał Torres i to do niego Benjamin Toniutti kierował piłki w trudnych sytuacjach. Przy walce i wymianie ciosów na siatce wciąż z trudem przychodziło nam zatrzymanie Zingera na siatce. Cierpliwość opłaciła się, po pojedynczym bloku Mateusza Bieńka na Kovacevicu ZAKSA odzyskała kontakt punktowy z Trento i to Angelo Lorenzetti musiał interweniować (13:14). W tej części seta rywale częściej popełniali błędy, spora w tym zasługa zagrywki Mateusza Bieńka i czujności mistrzów Polski w bloku i nasz zespół wyszedł na prowadzenie 17:16. W końcówce seta to, co było atutem gości w pierwszej partii sprzyjało naszej drużynie. Kolejne bloki ZAKSY dały naszej drużynie dwupunktową zaliczkę (20:18). Niestety taki stan rzezy nie trwał długo, sygnał do ataku dał swoim kolegom Kovacević i w kluczowym momencie seta Trento odzyskało kontrolę nad rywalizacją (20:21). W ważnych momentach nasz zespół mógł liczyć na Torresa (23:23), i tym razem triumfatora musiała wyłonić gra na przewagi. Mistrzowie Polski mieli w górze piłkę setową, wejście Teppana odwróciło jednak sytuację, zagrywki zawodnika Trento zakończyły ten fragment meczu (24:26).

Przegrana w końcówce drugiego seta nie zniechęciła podopiecznych Andrei Gardiniego. Początki trzeciego seta to powrót do gry punkt za punkt. Coraz częściej przez blok rywali przebijał się Rafał Buszek, swoje zrobiła zagrywka Torresa (6:6). Niestety przy serwisie Filippo Lanzy przyjezdni ponownie uciekli naszej drużynie i podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze to Trento prowadziło 8:6. Nasz zespół po raz kolejny wyrównał stan rywalizacji (9:9). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, zagrywki Giannelliego wyprowadziły Trento na prowadzenie, aby po nerwowej grze gości i punktowym serwisie Sama Deroo gra ponownie się wyrównała (12:12). W tej części spotkania skuteczne zagrania na siatce przeplatały błędy popełniane w polu serwisowym. Kędzierzynianie wykorzystując potknięcia rywali i wyprowadzając kontrataki prowadzili 16:14 podczas drugiej przerwy technicznej. Podobnie jak we wcześniejszych fragmentach meczu podopieczni Angelo Lorenzettiego nie pozwolili naszej drużynie zbyt długo cieszyć się z prowadzenia, do wyrównania asem serwisowym doprowadził Lanza. To właśnie siła serwisu była głównym atutem gialloblu. Swoje noty w tym elemencie poprawił jeszcze Zingel i przy stanie 17:18 trener naszego zespołu poprosi o przerwę. Ani pauza ani rotacje po kędzierzyńskiej stronie siatki (wprowadzenie Szymury za Deroo) nie wybiły z rytmu wicemistrzów Italii. I tak przy stanie 17:20 szkoleniowiec naszego zespołu ponownie musiał reagować. Nadzieję naszej drużynie przywrócił jeszcze Rafał Buszek, wykorzystując szansę w kontrataku (22:22). Tej szansy nasz zespół nie zmarnował, wygrywając po ataku Torresa 25:23

zaksa 3

W czwartym secie Andrea Gardini zdecydował się pozostawić na boisku Rafała Szymurę, który we wcześniejszym fragmencie meczu zmienił Sama Deroo. Nasz zespół rozpoczął mocnym atakiem, jednak dopiero zagrywki Mauricea Torresa wyprowadziły ZAKSĘ na dwupunktowe prowadzenie (6:4). Kolejną serię punktową zanotowaliśmy przy zagrywce Rafała Buszka, czujna gra w bloku Mateusza Bieńka i akcje kończone atakami Torresa zmusiły do rekcji trenera gości (10:6). Włosi wyraźnie stracili na skuteczności, punktów nie przynosiły im już nawet zagrania z atakami Zingela ze środka (11:6). Niezmiennie gialloblu mogli jednak liczyć na Lanzę. Skutecznemu skrzydłowemu wicemistrzów Italii efektownymi zagraniami odpowiadał nasz atakujący. ZAKSA utrzymywała czteropunktową zaliczkę, po kolejnej dłuższej wymianie zwiększając dystans do pięciu punktów (14:9). Problemy z przyjęciem zagrywek Rafała Szymury i zerwany atak Vettoriego sprzyjały budowaniu dystansu, olejne błędy gości miały odzwierciedlenie na tablicy wyników (19:11). Dopiero zagranie Hoag’a (który chwilę wcześniej zmienił Vettoriego) zakończyło serię zagrywek naszego przyjmującego. Punktowe zagrania Trento w tej części meczu były tłem dla oczek seriami zdobywanych przez mistrzów Polski. W kluczowej części seta prowadziliśmy już 20:12.Swoje noty w tej partii poprawiali jeszcze Bieniek z Torresem. Tej przewagi rywale nie mogli nam już odebrać, kropkę nad „i” postawił Łukasz Wiśniewski (25:15).

Triumfatora musiał więc wyłonić tie-break. W decydującej partii goście wrócili do silnej zagrywki, nasz zespół odpierał jednak ciosy Włochów. Siatkarze Trentino nie zdołali poradzić sobie z serwisem Rafała Szymury i po kontrze zwieńczonej zagraniem Torresa ZAKSA prowadziła 4:3. Nie było to jednak ostatnie słowo mistrzów Polski, szczelny blok ZAKSY zmuszał rywali do błędów. Problemy ze skończeniem akcji miał nawet Lanza i przy zmianie stron boiska nasz zespół prowadził 8:4. Skuteczność w kontratakach wyraźnie przemawiała na korzyść gospodarzy, kolejne piłki w aut posyłał Teppan, przybliżając ekipę Andrei Gardiniego do zwycięstwa (9:4). Nasz zespół tej przewagi już nie wypuścił, w końcówce bezlitosny dla rywali był Rafał Buszek, ważne akcje kończył również Maurice Torres (12:8). Przy grze punkt za punkt ZAKSA pewnie zmierzała do końca, spotkanie zakończył Maurice Torres (15:12)

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Trentino Diatec 3:2

(18:25, 24:26, 25:23, 25:15, 15:12)