LM: Wygraną dobrym stylu kończymy fazę grupową

  • Liga Mistrzów
  • faza grupowa
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle Arkas Izmir
3:0
25:17 25:19 25:23

Bez straty seta ZAKSA zakończyła pierwszą fazę rywalizacji Ligi Mistrzów. Nasz zespół nie pozwolił sobie na chwile słabosci, jedynie w trzecim secie rywale zdołali dotrzymać kroku kędzierzynianom, jednak decydujace fragmenty to popis gry ZAKSY. Wygrywając z Arkasem Izmir nasz zespół zagwarantował sobie awans z pierwszego miejsca grupy E.

Ostatni mecz fazy grupowej Ligi Mistrzów rozpoczęliśmy dość nerwowo. Ponoszone przez Gokgoza ryzyko w polu serwisowym przynosiło oczekiwane rezultaty, i tak to goście mogli się pochwalić kilkupunktowa zaliczką w początkowej fazie seta -3:1. Nasz zespół w ekspresowym tempie zniwelował ten dystans, Maurice Torres bez problemów obijał blok rywali. Wyrównanie stanu czy gra na styku nie były jednak tym, co wystarczyłoby drużynie Andrei Gardiniego. Presja wytwarzana na rywalach i konsekwencja w ataku pozwoliły ZAKSIE przejąć kontrolę nad rywalizacją. Swoje noty regularnie poprawiał Torres, na skrzydłach wspierany przez Kamila Semeniuka. Wysoki poziom skuteczności w zagranicach z pierwszej akcji pozwolił kędzierzynianom zbudować trzypunktowy dystans. Przewaga wzrosła po kontrataku wykorzystanym przez Mateusza Bieńka i asie serwisowym Rafała Buszka (13:7). W tej części rywalizacji podopieczni Glenn’a Hoaga sprawiali wrażenie bezradnych, mnożące się błędy własne wicemistrzów Turcji (dotknięcie siatki, błąd w polu serwisowym, autowe ataki) przybliżały nasz zespół do triumfu (19:11). Zagrywki gości nie sprawiały większych problemów naszej drużynie i Benjamin Toniutti miał swobodę rozgrania. Efektownymi zagraniami z drugiej linii popisywał się jeszcze Kamil Semeniuk. Dominacja w ataku pozwoliła ZAKSIE kontrolować sytuację, dopiero zagrywki Jovovicia w końcówce seta pobudziły przyjezdnych do walki. W kluczowym momencie czujnością przy proszeniu o wideoweryfikację wykazał się Andrea Gardini (24:17). Kluczowy punkt na konto naszego zespołu zapisał Marco Falaschi, kiwka Włocha była zaskoczeniem dla gości. Wygrywając 25:17 nasz zespół objął prowadzenie w meczu.

arkas 3

Jedynie początkowo druga odsłona spotkania była nieco bardziej wyrównana. Wydawać się mogło, że siatkarze z Izmiru przebudzili się i nawiązali walkę z ZAKSĄ. Po bloku na Kamilu Semeniuku ekipa trenera Hoag’a prowadziła już nawet 4:1. Kiedy niedokładnie zagrywkę rywali przyjął Paweł Zatorski Andrea Gardini postanowił reagować. Przerwa na żądanie naszego szkoleniowca uspokoiła nieco grę mistrzów Polski. Pauza wybiła z rytmu również Gokgoza. To był dopiero początek problemów Turków, blok naszego zespołu systematycznie przybliżał kędzierzynian do rywali. W tej części meczu skuteczne zagrania na siatce przeplatały proste błędy własne, pomyłek nie ustrzegł się również nasz zespół, jednak to ZAKSA szybciej przystąpiła do ataku. Dość szybko do wysokiego poziomu efektywności wrócił Mateusz Bieniek, regularnością imponował również Kamil Semeniuk (13:12). Równie dobrze w ataku prezentował się Maurice Torres i nasz zespół przystąpił do budowania przewagi. Kiedy dystans wzrósł do trzech oczek (18:15) trener Hoag zdecydował się przerwać grę. W kluczowym fragmencie seta na boisku zadaniowo pojawił się jeszcze Sławomir Jungiewicz, zmiana ta okazała się wyjątkowo skuteczna, bowiem już w pierwszej akcji nasz atakujący zapunktował blokiem. Nawet pojedyncze błędy ZAKSY nie mogły zaszkodzić naszej drużynie, utrzymując to tempo gry wygraliśmy równie pewnie, jak w odsłonie premierowej – 25:19.

arkas 4

W partii trzeciej, podobnie jak w drugim secie, na początku mogliśmy obserwować wymianę sił w ataku i grę na styku. Po pierwszych akcjach, dzięki celnym zagrywkom Durmaz’a Arkas prowadził 6:4. Czujna gra na siatce i kolejne bloki naszego zespołu w ekspresowym tempie zniwelowały ten dystans. Przyjezdni nie byli w stanie zatrzymać na skrzydłach Torresa. Konsekwentna gra i wykorzystywanie szans w kontrach, w połączeniu z punktowym serwisem Torresa wystarczyły do odrobienia straty (11:11). W przeciwieństwie do wcześniejszych partii tym razem ZAKSA tak szybko nie zostawiła rywali w tyle. Na zagrania Semeniuka i Torresa odpowiadał nam nie mniej efektywny Gokgoz. Przyjezdni nieco lepiej reagowali tez w bloku, nie ustrzegając się jednak prostych błędów własnych. Po naszej stronie siatki nieco spadła efektywność w kontratakach, jednak wciąż o krok dalej byli zawodnicy Andrei Gardiniego. Przy grze punkt za punkt ZAKSA prowadziła w końcówce 19:18. W tej części meczu celnymi zagraniami po prostej popisywał się Rafał Buszek. Zdecydowanie rozkład sił w ataku był atutem mistrzów Polski, w ekipie z Turcji Gokgoz nie miał tak dużego wsparcia ze strony swoich kolegów, nieco bardziej aktywny na siatce był Lagumdzija, jednak wciąż to Arkas musiał szukać szans w kontrach. Kiedy przy stanie 24:23 mieliśmy pierwsza piłkę meczową trener Hoag przerwał jeszcze grę. Pauza nie uratowała Turków, błąd gości w polu serwisowym zakończył rywalizację (25:23).

ZAKSA Kędzierzyn-Koxle-Arkas Izmir 3:0

(25:17, 25:19, 25:23)