Komplet punktów zostaje w Bełchatowie

  • PlusLiga
  • faza zasadnicza
  • kolejka 30
PGE Skra Bełchatów ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
3:0
26:14 25:17 34:32

W ostatnim meczu naszego zespołu w fazie zasadniczej PlusLigi ulegliśmy Skrze Bełchatów. Wbrew temu, na co wskazywałby wynik spotkanie było wyrównane, dwie z rozegranych partii rozstrzygane były na przewagi.

Siatkarze obu ekip spotkanie rozpoczęli swoimi optymalnymi składami. Jako pierwsi minimalne prowadzenie uzyskali gospodarze, jednak kiwka Benjamina Toniuttiego i atak Sama Deroo wyrównały stan na 2:2. Przy grze na styku celne ataki przeplatały błędy popełniane bezpośrednio w polu serwisowym. W tej części spotkania minimalna zaliczka przemawiała na korzyść miejscowych (6:5). Po naszej stronie siatki pewnie atakował Sam Deroo, z czasem sposób na blok rywali znalazł również Torres. W odpowiedzi Grzegorz Łomacz uaktywniał grę przez środek i trwała gra punkt za punkt (11:11). Dopiero mocne zagrywki Wlazłego i kontry bełchatowian pozwoliły ekipie Roberto Piazzy zbudować większą zaliczkę, po asie serwisowym atakującego Skry było już 14:11 i to Andrea Gardini zdecydował się przerwać grę. Po wznowieniu rywalizacji Mariusz Wlazły popełnił błąd. ZAKSA konsekwentnie goniła rywali, blok bełchatowian omijał Maurice Torres, konsekwentnie piłki kończył Rafał Buszek, jednak wciąż dwupunktowa zaliczka sprzyjała gospodarzom (18:16). W tej części spotkania nie brakowało efektownym wymian na środku siatki, nasz zespół zapunktował też blokiem i zapowiadała się emocjonująca końcówka seta (20:19). Przy grze punkt za punkt ważną akcje zakończył Ebadipour i przy stanie 24:22 podopieczni Roberto Piazzy mieli w górze pierwsze piłki setowe. Ambitna gra mistrzów Polski pozwoliła po raz kolejny wyrównać stan, po kontrataku zwieńczonym zagraniem Torresa było już po 24. Niestety kluczowy fragment seta należał do naszych rywali, formalności dopełniła punktowa zagrywka reprezentanta Iranu (26:24).

_MG_0172

W kolejnym fragmencie spotkania sprytne zagrania Buszka i celne ataki Torresa dały ekipie Andrei Gardiniego nieco lepszy start (1:3). Rywale w ekspresowym tempie zniwelowali dystans, prowadząc z nami grę punkt za punkt (4:4). Niestety szybciej do głosu doszli bełchatowianie, czujna gra Lisinacia w bloku i kolejne zagrania Skry dały podopiecznym Roberto Piazzy trzy oczka zaliczki (10:7). Próbując wybić z rytmu irańskiego przyjmującego Andrea Gardini sięgnął po przerwę na żądanie, po wznowieniu rywalizacji Ebadipour zanotował kolejny punktowy serwis, tym razem celując w Sama Deroo. W zagraniach z kontrataków szans nie marnował Wlazły i strata naszego zespołu zwiększała się (12:8). Wydawać się mogło, że blok Mateusza Bieńka na Mariuszu Wlazłym rozpocznie odrabianie strat, jednak kiedy atakujący bełchatowian pojawił się w polu serwisowym to sympatycy Skry mieli powody do optymizmu – po asie serwisowym swojego lidera Skra prowadziła 15:10. Kolejną reakcją naszego trenera było wprowadzenie do gry Kamila Semeniuka, celem poprawy przyjęcia. Atak Maurice’a Torresa przerwał serie gospodarzy, jednak wciąż to ZAKSA musiała odrabiać straty (16:11). W ataku szans nie marnował Mariusz Wlazły i przy stanie 18:12 niemal jasne było, że odrobienie tej straty będzie trudne. Lisinac radził sobie z blokiem naszego zespołu i w końcówce bełchatowianie prowadzili już 20:30. Po naszej stronie siatki w miejsce Maurice’a Torresa pojawił się jeszcze Sławomir Jungiewicz, jednak nawet zmiany nie były w stanie odwrócić losów tej partii, wygranej przez miejscowych 25:17.

_MG_0366

W trzeciej odsłonie spotkania zobaczyliśmy zmiany po obu stronach siatki. Nasz szkoleniowiec dał szanse zaprezentowania się zmiennikom, na bosku pojawili się Jungiewicz, Falaschi, Semeniuk czy Rejno, w ekipie z Bełchatowa Bednorza zastąpił Penczew. Od pierwszych akcji meczu utrzymywała się gra punkt za punkt, podobnie jak we wcześniejszych fragmentach meczu czujny na siatce był Lisinac, w kontratakach mogliśmy liczyć na Kamila Semeniuka. ZAKSA nie ustrzegła się jednak błędów własnych i po zerwanym ataku Jungiewicza Andrea Gardini musiał interweniować (12:10). kolejne bloki bełchatowian utrudniały naszej drużynie niwelowanie dystansu, z blokiem rywali nie radził sobie nasz atakujący i było już 14:10. Nie było to jednak ostatnie słowo mistrzów Polski, rywalom o swojej dobrej dyspozycji w polu serwisowym przypomniał Rafał Buszek, na siatce czujni byli Rejno z Falaschim. ZAKSA przetrzymała napór ze strony rywali a dzięki znakomitej odpowiedzi naszych zawodników odzyskaliśmy prowadzenie przy stanie 15:14 i tym razem o przerwę poprosił Roberto Piazza. Przy wymianie sił w ataku Marco Falaschi śmiało posyłał kolejne piłki na środek siatki, miejscowi punktowali jednak blokiem i w kluczowej części partii wciąż obserwowaliśmy grę na styku (19:20). Przy stanie 24:23 ZAKSA miała w pierwsza piłę setową, swój zespół z opresji wyprowadził Lisinac, w następnej akcji bełchatowianie wykorzystali szanse w kontrataku i to miejscowi mieli piłkę meczową (25:24). W tej części meczu nie brakowało walki, kędzierzynianie tracili i odzyskiwali prowadzenie. Triumfatora musiała wyłonić gra na przewagi (26:26, 29:29). Momentem zwrotnym był punktowy blok Wlazłego, spotkanie chwilę później punktowym serwisem zakończył Lisinac (34:32).

MVP meczu –Mariusz Wlazły

PGE Skra Bełchatów- ZAKSA Kędzierzyn-Koźle

(26:24, 25:17, 34:32)