KMŚ: ZAKSA o krok od szczęścia, ulegamy mistrzowi Włoch

  • Klubowe Mistrzostwa Świata
  • faza grupowa
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle Lube Civitanova TV: Polsat Sport
2:3
25:23 21:25 25:23 21:25 16:18

Za ZAKSĄ kolejny pięciosetowy mecz rozgrywany podczas Klubowych Mistrzostw Świata w Opolu. Tym razem nasz zespół mierzył się z mistrzem Włoch, Po 2,5-godzinnej walce z triumfu mogli cieszyć się siatkarze Cucine Lube Civitanova.

Drugi mecz naszego zespołu podczas KMŚ efektownym zagraniem ze środka otworzył Mateusz Bieniek, już w kolejnej akcji piłkę w aut posłał Cwetan Sokołow i rozpoczęliśmy od prowadzenia 2:0. Na reakcję gości nie trzeba było długo czekać, serwisy Juantoreny i bloki biancorossich odwróciły sytuację (2:3). Od tego momentu utrzymywała się gra na styku, Włosi nie zagrywali tak agresywnie jak dzień wcześniej, coraz częściej popełniali też błędy na siatce (5:4). Dopiero potrójny blok na Rafale Buszku dał drużynie trenera Medei pierwszą wyższą przewagę. Podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze Lube prowadziło 8:6. Skuteczność Juantoreny w kontrach skomplikowała nieco sytuację naszego zespołu, asem serwisowym popisał się Enrico Cester i jeszcze przed kolejna regulaminową przerwą w grze traciliśmy do mistrzów Włoch cztery punkty (7:11). Reakcja Andrei Gardiniego była niemal natychmiastowa i nasz trener zdecydował się przerwać grę. Po wznowieniu gry serię rywali przełamał Rafał Buszek. Za ciosem poszli Torres i Deroo, dzięki kolejnym pewnym atakom naszych zawodników dystans nieco stopniał (11:13). Cierpliwa gra opłaciła się i po kontrataku zwieńczonym zagraniem Sama Deroo z drugiej linii odzyskaliśmy kontakt punktowy z mistrzem Włoch (14:15), aby po błędzie w ataku Juantoreny doprowadzić do remisu po 15. ZAKSA po zagraniu z plasem Deroo zdołała wyjść na minimalne prowadzenie (18:17), jednak blok na belgijskim przyjmującym odwrócił role (18:19). Tego poziomu efektywności Lube nie utrzymało do końca seta, najpierw od bloku mistrzów Polski odbił się Juantorena, po chwili błąd podwójnego odbicia popełnił Christenson i w końcówce prowadziliśmy 22:20. Przyjezdni walczyli do końca, broniąc pierwszą piłkę setową, błędy własne Włochów sprzyjały mistrzom Polski i ZAKSA wygrała 25:23.

Kolejną odsłonę rozpoczęliśmy od wymiany sił w ataku. Identycznie jak w partii premierowej pierwszy punkt na konto naszego zespołu zapisał Mateusz Bieniek. Przyjezdnym wyraźnie problemy sprawiał serwis Torresa, błędów na siatce nie ustrzegł się nawet Juantorena i ZAKSA prowadziła 2:1. Niestety również biancorossi mieli swoje atuty w zagrywce, kiedy Christenson pocelował Rafała Buszka obie ekipy wróciły do gry na styku (2:2). Przy wymianie ciosów na siatce żadna z drużyn nie była w stanie wypracować wyższej zaliczki punktowej, podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze 8:7 prowadzili przyjezdni. Dłuższe wymiany na korzyść naszego zespołu rozstrzygał Rafał Buszek (9:9), nieco słabsze chwile na boisku miał Maurice Torres i tym razem to goście prowadzili 12:10. Szczęśliwe dla gości okazało się ustawienie z Sokołowem w polu serwisowym, dopiero atak Deroo z drugiej linii zakończył serię rywali (15:17). Tym razem w końcówce spotkania mistrzowie Polski tracili do rywali trzy oczka, pewniej niż na początku meczu atakował Sokołow, kolejne trudne zagrywki w stronę naszego zespołu posłał Christenson i Andrea Gardini przywołał swoich podopiecznych do siebie (16:20). Pauza wybiła z rytmu rozgrywającego gości, błędów nie ustrzegli się również nasi zawodnicy i Lube prowadziło już 22:17. Skuteczna gra wyblokiem i wysoki poziom skuteczności w kontratakach przybliżały naszych rywali do końca seta (17:23). Próbę ratowania wyniku podjął jeszcze Maurice Torres, zagrywką zapunktował Benjamin Toniutti, jednak pięciopunktowy dystans był trudny do zniwelowania. Partię skutecznym zagraniem po skosie zakończył Sokołow (21:25).

_MG_0144

Przegrana nie podłamała naszego zespołu, seria zagrywek Torresa i pewne zagrania obijające blok w wykonaniu Rafała Buszka zagwarantowały mistrzom Polski mocny start. Przy stanie 4:1 Giampaolo Medei był zmuszony sięgać po pierwszą przerwę na żądanie. Radość naszego zespołu nie trwała długo, bowiem biancorossi w ekspresowym tempie wrócili do swojej dobrej gry (5:5). As serwisowy Juantoreny dał naszym rywalom pierwsze dwupunktowe prowadzenie w tej partii. Niestety problemy z przyjęciem po stronie ZAKSY nie mijały, pojawiły się też drobne nieporozumienia na siatce i przy stanie 7:11 Andrea Gardini postanowił przerwać grę. Po wznowieniu rywalizacji czujną grą na siatce wykazał się Łukasz Wiśniewski, ważny atak zakończył Sam Deroo, na siatce pomylił się Sander i naszej drużynie zostały do odrobienia tylko dwa punkt (10:12). Po raz kolejny rywali swoim serwisem postraszył Torres i przy stanie 13:14 gra rozpoczęła się praktycznie od nowa. Przy grze punkt za punkt przewaga na siatce była po włoskiej stronie siatki, w końcówce seta Lube prowadziło 19:17. Mistrzowie Polski nie zwalniali tempa i cierpliwość się opłaciła, powtórzył się bowiem scenariusz z pierwszej partii. ZAKSA doprowadziła do wyrównania (19:19), aby po bloku na Sokołowie wyjść na prowadzenie. W tej części meczu nie brakowało długich wymian i widowiskowych obron, skutecznie blok rywali obijał Torres i prowadziliśmy już 23:21. Tej szansy mistrz Polski nie wypuścił z rąk, decydujący punkt zdobył Sam Deroo (25:23).

Schemat z wymianą ciosów w ataku i grą punkt za punkt powtórzył się w pierwszej fazie kolejnej partii. Obok Sama Deroo i Maurice’a Torresa swoje noty regularnie poprawiał Mateusz Bieniek i to ZAKSA była w lepszej sytuacji (4:4). Niezmiennie dobrze po naszej stronie siatki funkcjonowała gra ze środka, a zagrywki Sama Deroo wyprowadziły nasz zespół na prowadzenie (8:6). Również w zagraniach z sytuacyjnych piłek to nasz zespół prezentował się lepiej, szanse na siatce wykorzystywał Rafał Buszek (10:7). Biancorossi zdołali jeszcze wrócić do gry, po skutecznym zagraniu Sandera było już 11:10, czujna gra ZAKSY na siatce zmusiła do reakcji trenera rywali (14:11). Kolejną serię punktową zanotowaliśmy przy zagrywce Benjamina Toniuttiego. Trudno było jednak liczyć na całkowite wyłączenie z gry Juantoreny, as Lube regularnie przypominał naszej drużynie o swojej obecności na boisku. Podczas drugiej przerwy technicznej obie ekipy wciąż dzieliły trzy punkty różnicy. Mistrz Italii nie rezygnował, waleczni Włosi po ataku Sokołowa zapisali na swoim koncie szesnasty punkt (16:19), po bloku na Deroo wyrównując. Nie obyło się bez nerwowości, w końcówce seta Juantorena wyprowadził swój zespół na prowadzenie – 20:18. W tej części meczu Włochom wychodziło praktycznie wszystko, nasz zespół nie dążył już odrobić strat i czekał nas kolejny tie-break (21:25).

_MG_0159

Decydujący set znakomicie rozpoczęli nasi zawodnicy, regularne zagrywki Rafała Buszka i Mateusza Bieńka sprawiały problemy rywalom. Trudności w skończeniu akcji miał też Juantorena i ZAKSA prowadziła 3:1. Serwisy lidera biancorossich doprowadziły do kolejnego remisu (4:4), oddech i powrót do dwupunktowej zaliczki zagwarantował mistrzom Polski Sam Deroo, dla naszego przyjmującego nie było straconych piłek i to ZAKSA prowadziła 7:4. Jeszcze przed zmianą stron boiska podopieczni Giampaolo Medei zniwelowali dystans (7:6). Niestety nie było to bezpieczne prowadzenie, do kolejnego remisu w meczu doprowadziły zagrywki Sokołowa (8:8). Równie skuteczny w tym elemencie był Sander i nasz zespół znalazł się pod ścianą (9:11). Nadzieję ZAKSIE przywracał jeszcze Sam Deroo (12:13), ważna akcje atakiem z przechodzącej piłki skończył Wiśniewski (14:14). Triumfatora musiała wyłonić gra na przewagi, niestety tym razem lepsi byli Włosi,wygrywając 18:16.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Cucine Lube Civitanova 2:3

(25:23, 21:25, 25:23, 21:25, 16:18)