Po dwóch przegranych setach chyba powoli traciliście wiarę, że uda wam się zwyciężyć?
Nie, na pewno nie. Ostatnim razem jak rozmawialiśmy powiedziałem, że wygrana z Coprą Piacenza była jedną z najbardziej rozczarowujących. Po meczu z Wieluniem mogę natomiast śmiało powiedzieć, że jestem bardzo szczęśliwy ze zwycięstwa. Jest ono bardzo zadowalające.
Dlaczego mieliście takie problemy w dwóch pierwszych setach?
Dlaczego? Oni zagrali bardzo dobrą siatkówkę, a my nie umieliśmy się jej przeciwstawić. Od pierwszej partii grało nam się tu bardzo trudno. Nie chcę nas usprawiedliwiać w stosunku do tego wyniku, ale już na samym początku spotkania mieliśmy problemy z odpowiednim wejściem w ten mecz, a potem z czytaniem ich gry. Może byliśmy nie do końca zmobilizowani. Ciężko powiedzieć, dlaczego tak się właśnie stało.
Później udało wam się wrócić do gry? Co zmieniliście?
W kolejnych setach zaczęliśmy grać lepiej w bloku, na zagrywce i w obronie. Okazaliśmy też sportową złość. Nasza gra stała się też bardziej agresywna. Poprawiliśmy niemal każdy z elementów. Pokazaliśmy w końcówce, że to my jesteśmy lepszą drużyną. Udowodniliśmy, że to nam bardziej zależy na zwycięstwie w tym spotkaniu.
Spodziewaliście się tak ciężkiej przeprawy?
Tak, jak najbardziej. Wieluń należy bowiem do tych trzech drużyn, które grają o pozostanie w PlusLidze. Stąd też doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że będą walczyć na 100%. Myśleliśmy jednak, że będzie łatwiej niż w potyczce z Coprą Piacenza, ale ten mecz okazał się równie trudny. Wielunianom ten jedne punkt był bardzo potrzebny, bo daje im nadzieje na pozostania w lidze.
ZAKSA SA Wszystkie prawa zastrzeżone