Był to wyrównany mecz, ale niestety po raz kolejny Jastrzębski Węgiel był górą. Dlaczego?
Nie wiem… Zabrakło nam bardzo niewiele, żeby wygrać to spotkanie. Bardzo żałujemy, że tak się nie stało. Mecz był pod naszą kontrolą, a potem coś się zacięło. Nie wiem do końca czy u nas, czy to może Jastrzębski zaczął grać lepiej, a my nie mogliśmy sobie z tym poradzić. Po dwóch wygranych setach, trzeciego przegraliśmy. W kolejnej partii prowadziliśmy 13:10, a potem w jednym ustawieniu to wszystko się rozmyło. Niestety taki jest sport.
W czym zatem goście okazali się lepsi?
Ciężko powiedzieć. Myślę, że zagraliśmy w miarę dobrze zagrywką, a przeciwnicy słabo przyjmowali, przynajmniej przez pierwsze dwa sety. Potem troszeczkę to sobie ustabilizowali. Na prawdę ciężko mi powiedzieć w czym byli lepsi. Może na kontrze?
Bardzo dobrą zmianę w drużynie Jastrzębskiego dał Sebastian Pęcherz.
Zdecydowanie tak. Sebastian nie dość, że poprawił przyjęcie to jeszcze kończył wręcz niemożliwe do skończenia piłki. Dla mnie to on był dzisiaj MVP meczu. Często tak się zdarza, że zawodnik z ławki wchodzi i wszystko mu się udaje. W tym meczu padło to na Sebastiana.
Przegraliście spotkanie, ale zdobyliście jeden punkt, który pod koniec rundy zasadniczej jest ważny. Chyba to też się liczy?
No tak, a nawet powiedziałbym, że ten jeden punkt jest bardzo ważny. Jednak przez tą przegraną do końca rundy zasadniczej nie możemy już polec w żadnym meczu, aby utrzymać to drugie miejsce. Gdybyśmy ten mecz z Jastrzębskim Węglem wygrali za trzy „oczka” mielibyśmy komfort bezpieczeństwa, tym bardziej, że przed nami jeszcze ciężkie spotkanie między innymi w Częstochowie.
ZAKSA SA Wszystkie prawa zastrzeżone